12:12
17 Grudzień 2017
niedziela

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Nietrafione nazwy samochodów - nasze zestawienie!

Zamieszczono dnia ndz., 2017-12-03 19:33

Czasami już przy tworzeniu konceptu, a czasami dopiero po zaprojektowaniu danego modelu, producenci wymyślają im nazwy. Jest kilka szkół nazewnictwa - niektórzy już dawno stosują liczby (m.in. BMW, Peugeot) a niektórzy idą w wyrafinowane nazewnictwo - często z mizernym skutkiem. Dawno minęły czasy, w których nazwę wybierali potencjalni nabywcy - tak było m.in. z Polonezem, którego nazwę wyłoniono w plebiscycie organizowanym przez prasę w 1978 roku. Opel 10 lat później wykorzystał komputer by nadać następcy Ascony nazwę Vectra.

Dziś zaprezentuje kilka pomyłek międzynarodowych, nie wychwyconych w fazie wprowadzania samochodów na globalne rynki - te pomyłki skutecznie mogły ośmieszyć produkt, a przez to ograniczyć zyski i co więcej nadszargać renomę samych oferujących je marek. Oto jedne z najsłynniejszych wpadek w nazewnictwie samochodów.

MITSUBISHI PAJERO

 

 

Dlaczego twarde, terenowe, wręcz "Mucho" Pajero firmy Mitsubishi, nigdy nie zdobyło takiej sławy jak konkurencyjny Land Criuser ze stajni Toyoty - ooo... odpowiedzią może być chociaż jego nazwa. Otóż w krajach południowoamerykańskich słowo "Pajero" oznacza "osobę masturbującą się". A to poważna przeszkoda, nie tylko dla osób o konserwatywnym usposobieniu. Fakt ten dubluje droga w zaparte Mitsubishi, które pod tą nazwą wypuściło całą serię aut terenowych... mamy Pajero Pinin - niewielkie auto nieumiejętnie konkurujące z Rav4 i Pajero Sport - model o sportowej naturze, choć nie pozbawiony cech pickupa L200, na którym go oparto. Całą tą sprawę załagodziło trochę zastosowanie nowej nazwy - Montero, w krajach gdzie problem ten wystąpił. Niesmak pozostał.

FORD PINTO

 

 

Pinto nie miało nigdy szczęścia, już w fazach konstrukcyjnych wadliwie zaprojektowano zbiornik paliwa (za tylną osią). W wyniku zderzenia w tył przez inny pojazd Pinto najczęściej wybuchało. Zginęła masa ludzi, a Ford wolał płacić wysokie odszkodowania niż przeprojektować zbiornik, co jak później obliczono dla firmy było by ...mniej opłacalne. Ford Pinto zasłynął jeszcze tym, iż w Brazylii był wyśmiewany za swoją nazwę, która brzmiała "Mały Penis" - żaden normalny facet nie chciał jeździć "Małym penisem" a i kobiety nie chciały go ujeżdżać. Stał się obiektem kpin na całe dekady...

TOYOTA MR2

 

 

Toyota we wszystkich swoich 3-ech generacjach modelu MR2 pokazała że potrafi robić małe, fajne autko z centralnie umieszczonym silnikiem.

No może ostatni model był trochę mdły i na tle dwóch pozostałych wprowadził tą linnie modelową w stan zapomnienia i separacji - obecnie nie ma go już w ofercie firmy. We Francji nie pomogło też oznaczenie modelu. Tam MR2 czyta się jako "merdeux" - co w wolnym tłumaczeniu oznacza "gówniany". Nikt nie jeździłby "gównianym" samochodem, a już na pewno sub-sportowym, więc na tamtejszym rynku to małe autko oferowano jako Coupe MR. Swoją drogą zwrot -"Coupe" i w naszej części Europy przywodzi na myśl ekstramenty.

ROLLS ROYCE SILVER MIST

 

 

To jeden z najlepszych samochodów w historii motoryzacji, jest kwintesencją wyrażenia jak bardzo człowiek kocha samochody.

Z przodu, wielki legendarny ponad 6-litrowy silnik, którego osiągów firma nigdy nie podawała do oficjalnych informacji (nawet katalogów). We wnętrzu najprawdziwsze drewno oraz skóra z 8-miu specjalnie pasionych, bezstresowo krów - wszystko ręcznie wykonane, a przed zamontowaniem - dokładnie wypolerowane.

Cudownie i płynnie pracujące zawieszenie i wiele, wiele więcej za ogromną sumkę zostawioną w salonie. Ten samochód po 2 latach od debiutu szybko przeszedł niewielką modyfikację polegającą na zmianie nazwy z Silver Mist na Silver Shadow - powód był poważny. W Bogatych Niemczech słowo "Mist" oznaczało "kupę gnoju, nawozu". Przedrostek tej nazwy dawał pełną nazwę modelu jako "Srebrna Kupa Gnoju". Rolls nie mógł sobie pozwolić na taki policzek w ich prestiż. Dlatego dziś jeździmy (Ci szczęśliwcy) już modelami Silver Shadow.

SSANGYONG MUSSO

 

 

Jeżdziłem "Musso" prywatnie już parę lat, ciężko mi będzie znaleźć negatywne aspekty tego zakupu. Silnik zapożyczony z Mercedesa jest toporny, prosty ale trwały. Cały samochód nieźle radzi sobie w terenie, choć razić może sztuczne drewno na desce rozdzielczej i dość wysoki apetyt na paliwo. 2,9-litrowy Turbo Diesel w mieście łykał 13 l ON/100 km. Nie kupiłem tego samochodu na pewno ze względu na nazwę - ta oznajmia trochę jego dość specyficzną stylistykę - Musso oznacza "Nosorożca", ale tylko w Koreańskich klimatach językowych. W krajach arabskich zwrot "Musso" oznacza "Ssij to". Kojarzy się niejednoznacznie.

KIA PICANTO

 

 

Miejski malec szturmem wdarł się w serca karmiących matek. Jego cena w wersji podstawowej wynosząca ok. 31 tyś.zł sprawiła że szybko znajdował nabywców. Fajna, miła dla oka stylistyka, niezła paleta silników tylko spotęgowały jego sukces. W tym roku wyszło jego kolejne wcielenie i pewnie powtórzy sukces swojego poprzednika detronizując Pandę czy model i10 od Hyundia Po archaicznej Kii Pride bazującej na jeszcze bardziej archaicznej Mazdzie 121/Fordzie Festiva to był ogromny skok w nowoczesność. Problemem może być ciągle nazwa, która niespecjalnie dobrze kojarzy się chociażby w Brazylii, gdzie jest obiektem żartów. Rozkładając jego wyraz na części dowiemy się dlaczego. Słowo "Pica" oznacza penisa a "Canto" oznacza - śpiewać. Więc Kia "Śpiewający Penis" nie może być tam brana na poważnie. I nie jest...

Bartłomiej Chruściński

Zdj. producenci