12:12
17 Grudzień 2017
niedziela

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Gorąca zima w Sopockim Domu Aukcyjnym

Zamieszczono dnia czw., 2017-12-07 17:18

Jeśli jesień w Sopockim Domu Aukcyjnym opisywaliśmy jako niezwykle owocną dla kolekcjonerów sztuki, to zima zapowiada jeszcze ciekawiej. Tylko w przyszłym tygodniu odbędą się aż cztery aukcje – trzy w Warszawie i jedna w Bydgoszczy. Aukcja Rzeźby nastąpi właśnie w Bydgoszczy. Natomiast języczek uwagi skierujemy na Warszawę.

 

W warszawskiej galerii Sopockiego Domu Aukcyjnego przy Nowym Świecie 54/56 12 grudnia o godzinie 18:00 odbędzie się Akcja Sztuki Świata. 45 minut później będziemy mieli do czynienia z wydarzeniem wyjątkowym – firmowanym nazwiskiem słynnego polskiego podróżnika Marka Kamińskiego – zdobywcy obu biegunów - Aukcja Charytatywna "Razem na Bieguny Marzeń", z której cały dochód zostanie przeznaczony na pomoc dzieciom w spełnianiu marzeń. Zaś wisienką na torcie będzie przewidziana na godzinę 19:00 Aukcja Varia.

Skupimy się na najciekawszej propozycji SDA – na Aukcji Sztuki Świata. Zastanawiać może dlaczego tym razem piszemy o aukcji w stolicy – wszak to daleko od Pomorza. Odpowiedź jest prosta. Bowiem na tej aukcji pojawią się przedmioty związane z Gdańskiem. Ale od początku. Na aukcję zgłoszono 208 obiektów, które podzielono na 4 części, obejmujące sztukę europejską, azjatycką, sztukę Afryki oraz sztukę Ameryki Północnej i Południowej.

 

Gdańskie akcenty

Są dwa. Oba to obrazy. Oba były depozytami w gdańskich muzeach i jeszcze niedawno można było je oglądać na wystawach. Teraz pójdą pod młotek.

Pierwszy z nich to wieloletni depozyt gdańskiego oddziału Muzeum Narodowego Portret Mężczyzny pędzla Andreasa Stecha – którego cenę wywoławczą określono na 30 tysięcy złotych.

Malarz pochodził ze Słupska, ale większość swojego życia spędził w Gdańsku. Był prawdopodobnie najbardziej oryginalnym i płodnym malarzem działającym w Gdańsku w drugiej połowie XVII w. Przeszło czterdzieści lat przebywał wśród luterańskich patrycjuszy i katolickiego duchowieństwa, stąd większość obrazów, które namalował przedstawiała portrety bogatych mieszkańców miasta, sceny religijne i historyczne, a także martwe natury. Uchodził za świetnego rysownika, może trochę gorszego kolorystę, korzystającego z wzorów malarstwa niderlandzkiego, głównie zaś z twórczości Rubensa, rzadziej Rembrandta. Wpływ malarstwa flamandzkiego na twórczość Stecha widoczny jest szczególnie w jego malowidłach z głównego ołtarza w Oliwie. Tym niemniej, najcenniejszą część dorobku artysty stanowią portrety. W tej dziedzinie potrafił być najbardziej samodzielny, choć nie można wykluczyć pewnych inspiracji twórczością van Dycka i jego obrazami przedstawiającymi pełnych elegancji i wykwintności modeli. Stech podobnie jak van Dyck potrafił dodawać swoim modelom szlachetności i urody, zaspakajając tym samym gusta zamożnych patrycjuszy. Obok znakomitych umiejętności warsztatowych, dzięki którym wydobywał realistyczne fizjonomie portretowanych, gdański artysta posiadał również zdolność do intuicyjnego pochwytywania psychicznych cech malowanych postaci.

 

Drugie płótno to oddany w depozyt Muzeum Historycznego Miasta Gdańska w roku 2005 Portret rajcy miejskiego z Amsterdamu pędzla Jacoba van Loo, datowany na 1653 rok a wyceniony na 380 tysięcy złotych.

Adam Konopacki – ekspert rynku sztuki tak pisał o płótnie: "Obraz odznacza się wysoką klasą artystyczną, celnym wyrazem osobowości portretowanego, silną ekspresją wizerunku młodego, pełnego energii, inteligentnego mężczyzny. Oprócz godnej uwagi wartości malarskiej wizerunku, celnego realistycznego ujęcia jego sylwetki i podobizny fascynujące staje się nadanie wyższego, symbolicznego wymiaru portretowi. Oto przedstawiony mężczyzna jawi się już nie jako konkretna osoba, żyjąca w konkretnym kontekście historycznym i kulturowym, ale także staje się uosobieniem tych wszystkich cnót patrycjatu czasów nowożytnych, które w konsekwencji swego istnienia przyczyniły się do rozkwitu miast europejskich od Londynu, Amsterdamu, Hamburga, Sztokholmu, po Gdańsk, Królewiec. Wydaje się, że właśnie ta symboliczna wymowa opiniowanego portretu stanowi jego największą i ponadczasową wartość."

Jacob van Loo był przede wszystkim twórcą portretów i alegorii. W 1662 wyjechał do Paryża, gdzie zyskał sławę jako znakomity portrecista. Portret młodego mężczyzny, ujętego w niepełnej postaci, do połowy ud, zwróconego na wprost widza. Twarz ukazana en trois quarts. Postać modela jest dostojna i bardzo wytworna. Portretowany ubrany w czarne spodnie i kaftan z rzędem guzików, obszywany ozdobnie aksamitną, czarną, połyskliwą wstążką. Nieco melancholijny wyraz twarzy zdradza człowieka wrażliwego, ale jednocześnie dumnego i pewnego siebie. Wizerunek jest potwierdzeniem znakomitych umiejętności autora obrazu – świetnego portrecisty i malarza, który nie tylko doskonale przedstawił fizjonomię modela, ale również jego osobowość. 

Z dalekiego wschodu... 

Na tym zamkniemy przegląd europejskiej części aukcji i przeniesiemy się w znacznie odleglejsze strony – do Azji, którą reprezentuje głównie chińska rzeźba i porcelana oraz japońska ceramika i mnóstwo  drobiazgów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Najcenniejszym reprezentantem sztuki azjatyckiej jest chińska Figura Guanyin wykonana ze złoconego brązu. Rzeźba przedstawia główną postać chińskiego panteonu buddyjskiego, odpowiednik indyjskiego bodhisattwy Awalokiteśwary. Bogini miłosierdzia i płodności. Postać siedzi w pozycji lotosu (dhyanasana), w prawej dłoni trzyma miskę jałmużną, lewa uniesiona w geście varada mudra, twarz wyraża spokój, ciało zdobią dekoracyjne szaty oraz biżuteria a głowę korona. Cena wywoławcza figury bogini to 45 tysięcy złotych.

Z Czarnego Lądu...

Część afrykańską aukcji reprezentuje głównie bardzo charakterystyczna rzeźba odznaczająca się prostotą czy wręcz swoistym prymitywizmem. W ofercie SDA znajdują się również maski ceremonialne, relikwiarze i dwa miecze ceremonialne. Najcenniejszym elementem tej kolekcji jest pochodząca z Gabonu – od grupy etnicznej Fang - Figura Bieri – wykonana z drewna i metalu, ozdobiona naszyjnikiem z bakelitu. Powierzchnia figurki lśni od wielokrotnego nacierania olejem palmowym stosowanym do oczyszczania rytualnego. Elementy dekoracyjne z blachy służyły jako ozdoby i wzmacniały przypisywaną Bieri funkcje siły. Wierzono, że figurki relikwiarzowe mają wielka moc duchową. Figura została wyceniona na 19 tysięcy złotych. 

Prosto z prekolumbijskiej Ameryki

Przez chwilę zatrzymajmy się przy Ameryce Południowej i jej bardzo mocnej i cennej reprezentacji. Kolekcję bowiem otwierają pochodzące z Kolumbii Figurki Poporo – związane z kulturą Qimbaya z okresu od I do VII w.n.e. To prawdziwy unikat na rynku antykwarycznym. Figurki wykonano ze stopu Tumbaga. Były darem grobowym – a przedstawiają parę królewską w pozycji siedzącej. Mężczyzna trzyma w rękach atrybuty władzy i duchowości. Kobieta przytula dziecko (wykonane jako osobny element). Trzy postacie ozdobione są misterną biżuterią uformowaną z cieniutkich drucików, uszy kobiety zdobią kolczyki a nos dekorują ozdobne zatyczki. Każda z figurek jest pojemnikiem o pustym wnętrzu przeznaczonym na wapno, które mieszano z liśćmi koki. Przeżuwanie liści koki było rytuałem wśród szlachty i kapłanów indiańskich w trakcie licznych ceremonii religijnych.

Drugim unikatowym reprezentantem Ameryki Południowej jest naszyjnik ceremonialny pochodzący z Peru a należący do kultury Moche – jednej z najbardziej krwawych kultur jakie znała ludzkość. Moche, których rozkwit przypada między I wiekiem przed naszą erą a VIII stuleciem naszej ery, są znani ze składania okrutnych ofiar oraz spożywania surowej krwi a także z wyrobu pięknej ceramiki oraz konstruowania ogromnych budowli w formie piramid. Prezentowany naszyjnik prawdopodobnie został złożony do grobu jako dar bądź własność zmarłego. Bazę wykonano z łączonych fragmentów drewna inkrustowanego fragmentami kolorowych muszli – w tym cenionym, czerwonym Spondylusem. Scena mozaiki przedstawia dekapitację ofiary podczas tajemniczego obrzędu. Oprócz kapłana trzymającego w ręku topór oraz głowę ofiary mozaika ukazuje dwie postaci – najprawdopodobniej również kapłanów toczących walkę z wielkim wężem – również ważnym symbolem kultury Moche. Cena wywoławcza naszyjnika to 25 tysięcy złotych.

Wprost z masońskiej loży w Atlancie

Najskromniej reprezentowana jest Ameryka Północna. Przedmiot jest jeden, ale za to ciekawy i relatywnie niedrogi – bo jego cena wywoławcza to zaledwie 2 tysiące złotych. A jest to strój masoński składający się z surduta, kapelusza, miecza ceremonialnego, pasa i szarfy pochodzący ze stanów Zjednoczonych – konkretnie z Atlanty z początku XX wieku. Prawdziwy rarytas dla miłośników tego tajnego stowarzyszenia, o którym wszak słyszał już chyba każdy.

 

Koniec roku w Sopockim Domu Aukcyjnym – przynajmniej w stolicy to okazja dla kolekcjonerów oraz instytucji, które poszukują wyjątkowych przedmiotów. Wszystkie wystawione przedmioty można oglądać na wystawie przedaukcyjnej – komu blisko do stolicy niech nie przegapi. Warszawska Galeria Sopockiego Domu Aukcyjnego przy Nowym Świecie 54/56…

info/foto: Sopocki Dom Aukcyjny

 

Karolina Łucja Białke