09:05
24 maj 2018
czwartek

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Gdańsk: Awaria przepompowni ścieków na Ołowiance czyli kupa kłopotów

Zamieszczono dnia wt., 2018-05-15 21:52

W komunikacie wystosowanym wczoraj przez Magdalene Rusakiewicz, rzecznika prasowego SNG o godz. 20.20 czytamy:

W związku z dzisiejszą awarią Przepompowni Ścieków Ołowianka informujemy o sytuacji bieżącej i działaniach mających na celu jak najszybsze usunięcie przyczyn awarii i jej skutków.

-Od ok. godz. 13.00 trwa awaryjny zrzut ścieków do Motławy. Informujemy, że w ciągu godziny ilość ścieków zrzucanych do rzeki to ok. 2300 m sześciennych, co stanowi 5% aktualnego przepływu w Motławie. Ścieki wraz z nurtem trafiają do Zatoki Gdańskiej. W ocenie Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego jest to ilość niezagrażająca zdrowiu ludzi. Rekomendowany zakaz kąpieli na gdańskich plażach jest działaniem prewencyjnym.

-Uruchomienie zrzutu awaryjnego było konieczne, aby zapobiec niekontrolowanemu wylewowi ścieków na terenie Miasta. Przelew awaryjny jest elementem konstrukcji Przepompowni Ścieków i był przewidziany na etapie jej projektu i realizacji.

-Awaria spowodowała zalanie komory pomp, w tym 4 silników elektrycznych. Aktualnie trwają prace mające na celu przywrócenie pracy Przepompowni Ścieków. Niezależnie od tego w Holandii został zakupiony silnik do pompy, a na miejscu jest już serwisant, który niezwłocznie, po wyciągnięciu pomp wraz z ekipami technicznymi SNG przystąpi do czynności naprawczych.

-Ze względów środowiskowych ponownie apelujemy do wszystkich mieszkańców i podmiotów gospodarczych o zminimalizowanie zużycia bieżącej wody i wykorzystywanie jej wyłącznie w celach sanitarnych. Prosimy o ograniczenie zużycia wody m.in. do kąpieli, prania, zmywania naczyń i innych prac domowych. 

Czyli tak... 

Za kilka godzin minie doba od awarii.. Wkrótce pierwsze 50 tys. metrów sześciennych ścieków trafi do Motławy. Przepustowość przepompowni wynosi 2,3 tys. metrów sześciennych na godzinę. I tak dopóki zalane fekliami maszyny nie zostaną naprawione. Nikt nie jest w stanie podać choćby szacunkowego terminu ponownego uruchomienia przepompowni. Przypomnijmy - obsługuje ona Sopot oraz tzw. Dolny Taras Miasta Gdańska czyli dzielnice: Żabianka, Przymorze, Zaspa, Oliwa, Wrzeszcz, Letnica, Nowy Port, Osowa, Dolne Miasto, Śródmieście. To pierwsza tak poważna awaria od 20 lat. 


Władze miasta tłumaczą awaryjny zrzut ścieków do Motławy wyższą koniecznością i wyborem mniejszego zła. Ucierpi bowiem jedynie środowisko a nie np. małe gastronomie, których kuchnie znajdują się w piwnicach oraz piwnice osiedli mieszkaniowych - czyli na ulicach miasta nie pojawi się mocno poirytowany tłum oraz wkurzeni deweloperzy.

Już po pierwszej godzinie rzeczonego zrzutu w gdańskich mediach pojawiły się zdjęcia śniętych ryb oraz czarnej smugi rozlewającej się po nurtach Motławy. Zabiegowi temu towarzyszył straszliwy fetor - jak to od fekaliów. Wraz z wodami rzeki ta za przeproszeniem "fala kupy" wpływa do Zatoki Gdańskiej. A ponieważ pogoda nie sprzyja - bo wieje z północy - cuchnąca maź nie wypływa wcale daleko od brzegu i wraca na plaże. Co więcej stacje pogodowe zapowiadają na dziś utrzymanie nasilenie i kierunku wiatru - fekalia nadal będą trafiać na plaże. I jeśli nikt ich stamtąd szybko nie usunie - to przy prognozowanym ociepleniu feria zapachów unoszących się przy gdańskich plażach może dostarczyć niezapomnianych wrażeń podobnie jak roje owadów i wszelkiego robactwa. 

SANEPID wczoraj, prewencyjnie zamknął plaże i rekomendował nie wchodzenie do wody. Również stamtąd płyną uspokajające komunikaty o tym, że objętość zrzucanych ścieków w stosunku do wody rzeki to stosunek 5% do 95% i zwierzętom i ludziom nic nie zagraża. Oprócz dokuczliwego smrodu i mało ciekawych widoków. A jednak zdychają ryby i nadal będą zdychały. Ścieki rozkładając się w wodzie zużywają tlen w niej rozpuszczony - więc ryby się duszą. Ile ich będzie do skończenia prac naprawczych? Tego nikt nie policzy. 

Niewątpliwe gdańskie spółki świadczące usługi wodno-kanalizacyjne rzuciły do działania wszystkie siły - cały dostępny tabor specjalnych wozów, postawiono na nogi wszystkich pracowników. Tylko czy rzeczywiście chodzi o to, żeby gorączkowo działać dopiero gdy kryzys nadejdzie? Czy nie lepiej zapobiegać podobnym sytuacjom? Nikt póki co nie mówi o tym, kiedy plaże zostaną uprzątnięte i ponownie otwarte.  

 

foto:wikimapia

(Red.)