06:05
25 maj 2019
sobota

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Alfy Romeo SZ - wyprzedziła czas

Zamieszczono dnia pon., 2019-05-06 10:21

Obok Alfy Romeo SZ nie da się przejść obojętnie. Jej wygląd albo się kocha, albo nienawidzi. Ale w przypadku tego modelu nie tylko stylistyka była ważna. Biegnijcie go kupić, póki jest jeszcze względnie tani.

„Il Montro” znaczy „potwór”. To urocze określenie wielokrotnie pojawiało się we włoskiej prasie, gdy Alfa Romeo zaprezentowała swój najnowszy sportowy model. Niektórzy wspominali, że SZ wygląda trochę jak Frankenstein. Inni byli absolutnie zakochani.

SZ znaczy „Sprint Zagato”.

Jednak – wbrew nazwie i obiegowej opinii – to wcale nie Zagato w stu procentach odpowiada za te odważne, kanciaste linie. Alfę SZ narysował (używając przy tym komputera) Robert Opron pracujący w zespole kierowanym przez sławnego Waltera de Silvę w Centro Stile Fiat. SZ nie wygląda zresztą tak, jak większość innych dzieł studia Zagato: nie ma na przykład charakterystycznego dachu z dwoma wybrzuszeniami. Zagato zajęło się za to produkcją w swojej fabryce w Terrazzano di Rho niedaleko zakładu Alfy w Arese.

Pierwsze egzemplarze wyjechały na drogi w 1989 roku. To był już schyłek ery italo disco, ale naprawdę chciałbym słuchać w SZ takiej muzyki. Na cały regulator.

Pod spodem: technologia z Alfy 75.

75 była dużym, tylnonapędowym sedanem produkowanym od 1985 do 1992 roku. Większość podzespołów SZ pochodzi właśnie z tego wozu. Niekoniecznie mówimy jednak o wersji drogowej: niektóre elementy podwozia wzięto żywcem z wyścigowej 75 grupy A.

Ręczną, pięciobiegową skrzynię zintegrowano z mechanizmem różnicowym – czyli zastosowano konfigurację typu transaxle. Krótki rozstaw osi (całe SZ mierzy tyle, ile dzisiejszy Volkswagen Polo), dobrze ustawione zawieszenie i świetne rozłożenie masy sprawiły, że Alfa osiągała niesamowite w swoich czasach wyniki przeciążeń na zakrętach. Zadbano też o to, by była w miarę użyteczna na co dzień. Dzięki regulowanym, hydraulicznym amortyzatorom Koni można było wcisnąć przycisk we wnętrzu i tym samym zwiększyć prześwit auta o 50 mm.

red. / mat. arch