13:11
17 Listopad 2019
niedziela

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Kto utopił łódkę w Pruszczu Gdańskim?

Zamieszczono dnia śr., 2019-06-26 14:11

Od kilku dni oczy pruszczan przykuwa zatopiona w Kanale Raduni łódeczka pomalowana w fantazyjne wzorki. Środek miasta – świadków brak. Skąd się wzięła? Północna.TV postanowiła to sprawdzić.

Jako, że Pruszcz Gdański metropolią jeszcze nie jest, ślad fantazyjnych malunków na nieszczęsnej łajbie zawiódł ekipę Północnej.TV do pewnej stolarni nieopodal Raduni w okolicach ulicy Nowowiejskiego. Tam bowiem znajduje się cała sterta fantazyjnie pomalowanych łódeczek. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że to być może jakaś instalacja artystyczna - wszak sztuka współczesna przejawia się dzisiaj na różnorakie sposoby. Jedni mają pomalowane rydwany – inni łódeczki. Widok ciekawy, więc sprawdziliśmy u źródła. 

O pochodzenie łódeczek spytaliśmy Pana Tomasza Poniatowkiego, który opiekuje się nimi.

- Łódki to pozostałości po organizowanych przez prywatną firmę eventową imprezach integracyjnych, gdzie jednym z zadań grupy jest zbudowanie łódki z gotowych półproduktów, pomalowanie jej i przepłynięcie określonej trasy. Po zakończonej imprezie łódki trafiają do nas. Nie mamy jeszcze pomysłu, co z nimi zrobić, ani jak je zagospodarować. Kilka sprzedaliśmy, kilka rozdaliśmy za darmo do miejsc, w których są po prostu ozdobą, np. placu zabaw w jednym z przedszkoli lub zostały przerobione na donice i zdobią trawniki przed wejściem do jednej z firm. Chętnie rozdamy je na cele charytatywne lub sprzedamy za symboliczne pieniądze. Ich składowanie generuje po prostu koszty. Mieliśmy propozycję, by sprzedać do firmy, która zrobi z nich opał, ale ponieważ jest to wodoodporna sklejka, w dodatku pomalowana, uznaliśmy, że to nie jest dobry pomysł - więc leżą u nas nadal. 

O zatopioną łódkę przy mostku na skrzyżowaniu Chopina i Grunwaldzkiej w Pruszczu Gdańskim również spytaliśmy Pana Tomasza.

- To jest bardzo zła wiadomość dla nas. Mam podstawy przypuszczać - mówi dalej Pan Tomasz - a w zasadzie nieml pewność, że ta łódka została skradziona z placu, na którym wszystkie są przechowywane. Jest to dziwne, bo plac jest ogrodzony wysokim płotem. NIe wiem, kto mógł wpaść na pomysł, aby zadać sobie tyle trudu, żeby ukraść łódkę. Te łódki nie są oznaczane w żaden sposób, nie mają numerów, a dotąd kupowały je przypadkowe osoby. Ale to smutne. Jeśli będzie trzeba, to zorganizujemy jakąś ekipę, żeby ją wyciągnąć. 

W Urzędzie Miasta Pruszcz Gdański Północna.TV dowiedziała się, że zatopiona łódka została już zgłoszona do spółki Wody Polskie, której obowiązkiem jest utrzymanie czystości i drożności kanału.

W niedługiej przyszłości redakcja Północnej.TV zamierza porozmawiać z Panem Tomaszem o przekazaniu kilku łódeczek do ponownego malowania w trakcie jednej z miejskich imprez.


(red.) Karolina Białke

foto: Bartosz Gondek