05:09
21 Wrzesień 2019
sobota

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Citroën SpaceTourer 2.0 BlueHDI 180 EAT8 - wrażenia z jazdy

Zamieszczono dnia czw., 2019-08-15 10:03

Zanim przejdę do recenzji samochodu i przedstawię jego sylwetkę - tu w tym miejscu, chce gorąco Pozdrowić swoje dwie Kochane babcie. Babcia Alicja to skarb nie człowiek, sądzę że ma dużo z legendarnej Ireny Kwiatkowskiej. Babcia Ala gotuje smacznie, ale hardcore’owo - jej racuchy z jabłkami są pyszne ale tuczące i tłuste. Do ugotowania sosu do spaghetti używa chyba pół litra oleju do smażenia na patelnie (Babciu: patelnia to nie Passat!). Druga babcia - Barbara, jest technologiem żywienia z wykształcenia, gotuje smacznie, ale zdrowo - odtłuszczone mięsko, dużo surówek z warzyw. To są dwa światy.

 

 

 

Czy testowany Citroën SpaceTourer 2.0BlueHDi łączy w sobie charakter rodzinnego, sprawdzonego samochodu z odrobiną "hardcore’owości" babci Alicji - 180-konny 2-litrowy turbodoładowany silnik Rudolfa Diesla znany z innych odmian aut z koncernu PSA, sprężono z 8-biegową skrzynią autoamtyczną. I jeszcze ten wciąż modny biały kolor – cóż chcieć więcej?

Wiele osób, które rozmawiały ze mną o tym samochodzie przed jego testem mówiły mi: "Eee... to inna Toyota, szału nie ma". Z czystością umysłu podszedłem do propozycji Citroëna. Pierwsze moje spostrzeżenia były bardzo pozytywne. Nadwozie nie jest krzykliwe – to świetna zaleta samochódu, które w tej wersji (a była to wersja M), idealnie sprawdzi się jako samochód dla dużej rodziny. Z tymi literkami jest też tu coś do wyjaśnienia. SpaceTourer jest oferowany w trzech długościach – bez wnikania w szczegóły są to 4,60 m, 4,95 m i 5,30 m i oznaczane są odpowiednio jako wersja: XS, testowana M i największa XL. 

 

 

 

Inne wrażenia nasunęły się same po zajęciu miejsca za kierownicą - owszem fotele trzymają dobrze, ich regulacja jest tam gdzie być powinna - mają też funkcje masażu lędżwi - to spore zaskoczenie. Wszystko jest na swoim miejscu – cieszę się, że zegary pozostały w konwencjonalnej formie i Citroën nie pokusił się o montaż takich futurystycznych, jak cała 100-letnia spóścizna marki. Nie rozczarowuje tkanina na fotelach, która jest miła w dotyku i przyjemnie wygląda, nie czujemy tu dostawczego charakteru auta. Czyżby Citroën zapuścił się w rejon półki Premium? Tak i robi to w sposób całkiem aninimowy. To zaleta - auto nie epatuje "dolarami", wygląda pożądnie i ma dużo "Premium" bajerów: Head-UP display, elektrycznie otwierane boczne drzwi, regulacje temperatury dla pozostałych dwóch rzędów siedzeń. Bardzo fajnie gra audio - dżwięk jest czysty, system obsługi multimedialnej prosty w obsłudze i znany z innych aut koncernu PSA. Minusy? Szkoda, że w tak bogato wyposażonej wersji, ktoś zapomniał zaaplikować nawigację satelitarną - no szkoda. Została jedynie zaślepka guzika przy ekranie. A jak się siedzi pasażerom? W drugim i trzecim rzędzie siedzeń powinno być naprawdę nieźle, ilośc miejsca typowa dla większych minivanów. W luksusowych warunkach szczególnie podróżują Ci, którzy wybiorą 2 środkowe fotele - jest tam mega komfortowo.

 

 

 

Kokpit przyjemnie zaprojektowany – dla normalnego człowieka, nie ma wodotrysków - jest umiejscowiony wysoko, ergonomii ktoś poskąpił dla uchwytów na napoje, są daleko od ręki w kątach przedniej szyby. Ważny wątek stanowi mała, fajna kierownica wielofunkcyjna: dobrze leży w dłoni. Ergonomia i jakość materiałów – na bardzo dobrym poziomie. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to słaba widoczność ekranu konsoli środkowej - w sporym nasłonecznieniu nie zawsze odczytamy komunikaty z niego. Sens głęboki tego auta to innowacyjność w bardzo prostych rozwiązaniach. W 7 miejscowej wersji, którą testowaliśmy gniazd USB było... tylko jedno z przodu - troszkę niedopatrzenie, zwłaszcza, że wykonanie choćby kolejnego nie byłoby trudne. Testowaliśmy wersje SpaceTourer Business - 7 osób, każde ma komórkę - na 1 USB daleko nie zajdą.

Wspomniana jednostka napędowa w połączeniu z automatyczną skrzynią biegów zapewniała dobrą dynamikę, przyjemną jazdę i rozsądne spalanie. Pierwszą setkę Citroën SpaceTourer 2.0 BlueHDi 180 EAT8 osiąga – zgodnie z danymi fabrycznymi – po 10,1 sekundy. To naprawdę niezły wynik, jak na tego typu auto. Prędkość maksymalna 188 km/h - zdecydowanie świetny rezultat. Z kolei jeżdżąc dość spokojnie, przewidywalnie i głównie w trasie, ze spalaniem zejdziecie do mniej więcej 7 l/100 km.

Sama skrzynia to też materiał na emocjonującą książkę dla maniaków motoryzacyjnych. 8-biegowy automat to coś, co chce w każdym samochodzie. Skrzynia pracuje w dwóch trybach: babcia Ala i babcia Basia... W mieście (tryb Drive) biegi zmieniane są płynnie i nie czujemy pod ręką że jakieś zębatki właśnie się zazębiły. Nic nie szarpie, nic nie charczy nawet przy niewielkich prędkościach - skrzynia może nie pracuje tak szybko jak w Audi TTRS, ale nie tego "TU" trzeba oczekiwać. W trybie M możemy zaszaleć, do dyspozycji mamy wtedy manetki przy kierownicy i sami działamy z biegami. 

Zawieszenie pracuje pewnie i precyzyjnie, Francuzi chyba mają ciut lepsze drogi od Nas, choć podejrzewam że samochód strojono w Niemczech. Zaskoczeniem było dla mnie to, że nie jest on przesadnie twardy - to dobrze, komfort jazdy pod czas normalnych podróży jest bardzo dobry. Podczas szybkiego pokonania zakrętu, wyczuwam delikatną podsterowność. Tył mimo sporych rozmiarów zachowuje się spokojnie i duża w tym rola "Anioła Stróża" – czyli kontroli trakcji, którego większa praca trafia na tylne koła i ułatwia poręczność sporego samochodu.

 

 

Ceny Citroëna SpaceTourera startują z poziomu 136.000 zł (brutto). Zależą, rzecz jasna, od długości auta, ale też od zespołu napędowego oraz wyposażenia. Ja tych kilka dni spędzonych z tym samochodem wspominam bardzo miło. Gdyby pieniądze nie były problemem, a miałbym potrzeby przewozowe zmuszające mnie do zakupu takiego samochodu, to pewnie długo bym się nie zastanawiał - fajna, udana, dopracowana konstrukcja. Wady są symboliczne. Cena "testówki"? Bliżej 200 tys.zł. 

Samochód do testów udostepniono z Citroën Polska

Materiał: Bartłomiej Chruściński