15:07
16 lipiec 2020
czwartek

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Nowy Seat Leon - pierwsze wrażenia

Zamieszczono dnia pon., 2020-06-01 18:26

Jako użytkownik 3 generacji Seata Leona, postanowiłem przetestować najnowszy model gdy tylko się pojawi.
Na jazdę testową trafił się egzemplarz w wersji FR z silnikiem 1,5eTSI i automatyczną skrzynią biegów legitymujący się mocą 150KM. Cena katalagowa takiego egzemplarza zaczyna się od 108.500 zł. To mHEV czyli tzw. miękka hybryda. Silnik elektryczny zasilany 48V instalacją, jest jednocześnie rozrusznikiem i alternatorem. Podobne rozwiązanie spotykamy obecnie w większości aut z grupy VW.

Klasycznie już dla wersji FR, mamy usportowiony wygląd i zawieszenie. W środku sportowego charaketeru dodaje przeszycie czerwoną nicią. 

Testówkę wyposażono bardzo bogato - między innnymi w kamerę cofania, zawieszenie adaptacyjne i felgi 18", pełen pakiet asystentów kierowcy, oświetlenie ambiente. Auto zaskakuje i wręcz przytłacza ilością funkcji w nowych multimediach. Odnalezienie się zajmuje dłuższą chwilę, a ekran jest stosunkowo czytelny i responsywny. Zdecydowanie irytuje rezygnacja z fizycznych pokręteł i przycisków na rzecz sterowania wszelkimi funkcjami z pomocą ekranu i panelu dotykowego poniżej. Jest to ewidentnie zabieg księgowo-stylistyczny bo z praktycznością ma to niewiele wspólnego. 



Gdy już udaje mi się w gąszczu opcji odnaleźć wyłączenie systemu Start & Stop, przeklikać tryb jazdy na komfortowy i sparować telefon z mutlimediami ruszam w drogę. Kliknięcie na joysticku który zastąpił w automacie dźwignię zmiany biegów i jedziemy. Miękka hybryda "dodaje dołu" silnikowi 1.5. Auto rusza płynnie i mięciutko. Pewnie nabiera prędkości do kilkudziesięciu km/h. Jeżeli chcemy przyspieszyć bardziej zdecydowanie niewiele się dzieje - poprzednia generacja z analogicznym silnikiem miała podobną przypadłość. W nowy Leonie 1,5TSI nadal jest dużo hałasu, a mało efektu. Być może wersja 1,4 z układem hybrydowym mająca w sumie ponad 200KM lub wersja 2,0TSI dodadzą autu sportowego charakteru. Leon zdecydowanie woli byc spokojnym miejskim podróżnikiem - nie zachęca do gwałtownego naciskania gazu. Gdy jedziemy nim spokojnie jest świetny w tym co robi. Zawieszenie zaskakuje pozytywnie w sensie prowadzenia - auto świetnie trzyma się drogi i pozwala dynamicznie pokonywać zakręty. Układ kierowniczy oddaje przy tym bardzo dużo informacji o tym co dzieje się z autem. To się w Leonie nie zmieniło. Jeżeli chodzi o komfort, to obecne na pokładzie regulowane zawieszenie DCC nie uratowało niczego. Obecność 18 calowych felg to zdecydowanie niepotrzebny dodatek. Myślę, że warto zostać na 17", bo każdy próg zwalniający i droga z płyt są zdecydowanie zbyt odczuwalne. Myślę, że na mniejszych felgach podobnie jak starszy brat będzie wzorem komfortu, któremu nie straszne są szyny tramwajowe czy studzienki.

Podsumowując króciutkie spotkanie z Leonem - auto jest designerskie, młodzieżowe i pod korek naszpikowane najnowszą elektroniką za czym niestety idzie wyższa cena. Leon wyraźnie celuje w młodego kierowcę a jednocześnie podrożał względem poprzedniej generacji. Zachował swój charakter buntownika i nadal jest przepiękny oraz mniej nudny od swojego brata Golfa... ale zdecydowanie stracił na ergonomii względem trójki. Czy przekona do siebie klientów i stanie się flagowym modelem marki jak poprzednik? Czas pokaże. Być może w dobie smartfonów, których nie wypuszczamy z ręki część klientów odnajdzie się lepiej niż ja. Gdy przymkniemy oko na nowoczesne ekerany i zegary autu nie można jednak odmówić tego, że to Seat z krwi i kości. Znajoma kierownica i to sentymentalnie już prowokujące do jazdy po zakrętach prowadzenie.  Z pewnością jest to rewolucja - niemniej w tym samym kierunku zmierzają Octavia i Golf, zatem w obrębie tej rodziny zmiany są praktycznie bliźniacze.

Red. Mikołaj Stolarski
Fot. Seat Polska / Mikołaj Stolarski