05:10
23 Październik 2020
piątek

Północna.tv

Ty też masz swój głos!

Pomóżmy Laurze

Zamieszczono dnia pt., 2020-10-16 09:27

Bywa, że ciężkie choroby atakują tych, których nie powinny, całkowicie niespodziewanie. Dzisiaj oddajemy głos mamie Laury - dzielnej sześciolatki, która z wszystkich sił walczy z rzadkim nowotworem. 

 

"Laura - radosna, uśmiechnięta, szczera do bólu i zakochana w kolorze fioletowym sześcioletnia dziewczynka, która wiodła normalne, spokojne życie przedszkolaka u boku osób, które Ją kochają. Choroba czaiła się podstępnie i nie dawała o sobie znać… Aż do feralnego dnia - 19 lipca tego roku. Wtedy też, po zasłabnięciu, Laurka trafiła do Szpitala im. M. Kopernika w Gdańsku, gdzie każdy kolejny dzień, każda kolejna godzina przyczyniała się do tego, że nasz poukładany świat rozsypywał się na najdrobniejsze kawałki.

Słuchaliśmy tego, co mówili do nas lekarze, ale to do nas nie docierało… To na pewno nie dotyczyło naszego dziecka… A jednak… W obszarze lewego płuca wykryto ogromnej wielkości guz, który był na tyle wielki, że poprzesuwał narządy, łącznie z serduszkiem. Diagnoza była przerażająca i zwaliła nas z nóg - nowotwór złośliwy, ale jeszcze gorsze było to, że do chwili obecnej lekarze nie są w stanie jednoznacznie stwierdzić, jaki dokładnie nowotwór zaatakował organizm Laurki i gdzie tak naprawdę guz się zaczyna. Jest to bardzo rzadki przypadek, właściwie niespotykany u dzieci. Jedyne czego lekarze są pewni to to, że leczenie potrwa bardzo długo i wymaga wiedzy najlepszych specjalistów.

Obecnie Laurka jest leczona w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, gdzie przeszła trzy cykle bardzo ciężkiej chemioterapii mającej zmniejszyć guza na tyle, aby można go było usunąć operacyjnie. Czekamy na wyniki badań, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego i ostateczną decyzję lekarzy, czy guz nadaje się już do wycięcia, czy konieczna będzie dalsza chemioterapia.

Laurka ma jeszcze młodszego braciszka - 18 miesięcznego Kubusia. Ze względu na panującą pandemię prawie całkowicie ograniczono możliwość opuszczania szpitala i zmiany pomiędzy rodzicami czuwającymi przy chorym dziecku. Ta sytuacja sprawia, że zostaliśmy rozdzieleni jako rodzina - codziennie bardzo tęsknimy, a myśl że w domu czeka maluszek, który nie rozumie jeszcze dlaczego jego siostra i rodzic nagle zniknęli rozrywa serce.

Przez lata pracowałam w dużej firmie. Po urodzeniu młodszego dziecka ze względu na dojazdy, konieczność pracy w nadgodzinach i ogromny stres zrezygnowałam z zatrudnienia w korporacji na rzecz spokojniejszej pracy blisko domu - miałam ją rozpocząć we wrześniu tego roku. Młodszy synek miał pójść do żłobka, Laurka powrócić do przedszkola. Niestety los chciał inaczej.

Nie możemy sobie pozwolić na jakąkolwiek infekcję „przyniesioną” ze żłobka - nasz dom musi być praktycznie sterylny, dlatego właśnie nasz synek został w domu, a my w zasadzie zamieszkałyśmy w szpitalu. Ale nie poddajemy się.

Z pomocą najbliższych, rodziny, przyjaciół walczymy ze wszystkich sił, aby Laurka wróciła do zdrowia!

Codziennie walczymy o to, aby rzeczywistość na oddziale onkologicznym była dla Laury bardziej łaskawa. Niestety, tak silna chemia wyniszcza błony śluzowe organizmu, pojawiają się bardzo poważne zapalenia jamy ustnej i dolnych dróg moczowych - jedyne co uśmierza ogromny ból to maści i dodatkowe leki, które jesteśmy zmuszeni kupować z własnej kieszeni. Finansujemy także specjalne opatrunki, ponieważ te szpitalne przy zdejmowaniu zrywają naskórek, a to powoduje dodatkowy, niepotrzebny ból. Nasza rzeczywistość to także walka z brakiem apetytu związanym z chemioterapią - tu także z własnej kieszeni finansujemy suplementację, oleje i leki. Kupujemy także suplementy wzmacniające wyniszczony organizm, tak aby Laura miała siłę do walki.

Nasze oszczędności topnieją w zastraszającym tempie i zbliżyliśmy się już do momentu, gdy musimy prosić o pomoc.

Zbieramy na wszystko - leki, suplementy, maści, opatrunki, oleje, późniejszą rehabilitację, a nawet operację, jeśli okaże się, że w Polsce nie ma lekarza, który podjąłby się wycięcia guza.

Dziękujemy z całego serca za każdą okazaną pomoc."

Dołączamy do prośby o pomoc. Link do zbiórki jest tu:

 https://pomagam.pl/pomocdlalaurki?fbclid=IwAR0F8H29GSC3gjIfirxCw33EdrLjm2-4b4pDzdCeS1Qf3ni2kxTRkT7YLMk

foto: pomagam.pl