poniedziałek, 27 września, 2021

Dobry Maharaja

Nazywał się Digvijaysinhji Ranjitsinhji Jadeja (Jam Saheb), był indyjskim arystokratą, maharadżą północno-zachodniego indyjskiego księstwa Nawanagaru. Dziś zdecydowana większość Polaków nie umie poprawnie wymówić Jego nazwiska, żeby nie wspomnieć o tym, że nawet nie kojarzy Jego osoby. Dlaczego wciąż tak mało wiemy o człowieku, który uratował tysiące polskich dzieci przed wojną? Poczytajcie o Dobrym Maharadży.

Hinduski książę, co polubił Polskę

O Polsce usłyszał po raz pierwszy w latach dwudziestych, gdy mieszkał wraz ze stryjem w Szwajcarii. A usłyszał od sąsiada, którym był nie kto inny jak sam Ignacy Paderewski. Czy Polska mogła mieć lepszego adwokata? Osobowość mistrza, dyskusje na temat Polski, zrobiły na młodym księciu takie wrażenie, że do końca życia czynnie interesował się losami naszego kraju. W jednej z rozmów książę wspominał nawet, że mistrz Paderewski namawiał go do nauki gry na fortepianie. Jako jeden z dwóch hinduskich delegatów w gabinecie wojennym Wielkiej Brytanii młody książę poznał generała Władysława Sikorskiego. Gdy tylko pakt Sikorski – Majski został podpisany, książę rozpoczął działania mające na celu ściągnięcie jak największej liczby polskich dzieci z ZSRR do Indii.

Pozostałą część artykułu znajdziesz tu: http://strefahistorii.pl/article/6603-dobry-maharaja