poniedziałek, 27 września, 2021

Moje wielkie kociewskie haftowanie

A było to tak… Dawno dawno temu…Przed wiekami, przed dawnymi był sobie haft kociewski. A podobny był do „złotego pociągu” z Wałbrzycha – wszyscy wiedzą, że jest, ale dziwnym trafem nikt nie wie gdzie, ani nie widział go nikt z żyjących. Nie niepokojony przez nikogo był sobie aż nadeszła tak zwana moda. Na nowoczesne, wyprodukowane przemysłowo, sztancowe. W skrócie kupne! Kto by tam dziergał nocami, jak roboty innej było aż nadto? A babcine serwetki, obrusy? A na co komu te stare wręby? Gdy można kupić nowe, równiutko haftowane przez maszyny. I tak niemal w każdym domu przez ostatnie 50 lat. Tak oto to co ręcznie robione, oryginalne, zwane haftem kociewskim, odeszło w niebyt razem z ostatnimi serwetkami babci Zosi czy Bernasi, lądując na śmietniku historii wraz z nimi(znaczy serwetkami czy też wrębami lub kodrami – jak na Kociewiu mawiają).

Reszta tutaj:

http://strefahistorii.pl/article/6500-moje-wielkie-kociewskie-haftowanie