niedziela, 22 maja, 2022

Najcenniejszy manuskrypt z Książnicy Kopernikańskiej ma trafić na Węgry

Rząd Reczypospolitej chce sprezentować Węgrom XV-wieczny rękopis warty 25 mln zł ze zbiorów toruńskiej Książnicy Kopernikańskiej. Poselski projekt ustawy w tej sprawie już złożono w Sejmie. Decyzja wywołała oburzenie i sprzeciw dyrekcji Książnicy, części historyków i oczywiście torunian. 

Dyrekcja Książnicy Kopernikańskiej wydała specjalne oświadczenie, w którym stanowczo protestuje przeciwko takiemu pomysłowi.

Historycy nie zgadzają się z uzasadnieniem projektu ustawy, w którym stwierdzono, że kodeks „nie ma ścisłego związku z historią Polski”. O tym, że jest związany z dziejami jednej z najważniejszych szkół działających w przeszłości na ziemiach polskich – toruńskiego Gimnazjum Akademickiego uzasadnienie nie wspomina. 

Czym jest tej kodeks?

Ten wyjątkowy rękopis powstał ok. 1490 r. we Florencji, gdzie nadano mu również przepiękną szatę iluminatorską. Jego autorem był włoski humanista Naldo Naldi. Dzieło jest poematem wychwalającym wspaniałą „Bibliotheca Corviniana” – bibliotekę króla Węgier Macieja Korwina, do której zresztą trafiło jako podarunek od autora. Królewski księgozbiór uległ stopniowemu rozproszeniu po podbiciu Wegier przez Turcję. W XVI w. kodeks Naldiego, zapewne za pośrednictwem dworu sułtańskiego w Stambule, trafił do Torunia. Był od początku prawdziwym klejnotem biblioteki dawnego toruńskiego gimnazjum akademickiego, włączonej w 1923 r. w struktury Książnicy Miejskiej – obecnej Książnicy Kopernikańskiej. Jest jednym z najważniejszych obiektów o światowym znaczeniu przechowywanych w Toruniu.

Wymiana darów? 

W 2020 roku do Polski wróciła zbroja króla Zygmunta Augusta.  Została przekazana w Krakowie na Wawelu, po zakończeniu obrad grupy V4. Przekazania dokonał osobiście premier Węgier Victor Orban. Zrobił to na wniosek polskiego rządu. Przez lata zbroja uznawana była za wykonaną dla króla Ludwika II i dopiero po dokładnych badaniach historycznych potwierdzono, że była to dziecięca zbroja Zygmunta Augusta. Premier Polski zwrócił się do rządu węgierskiego z oficjalnym wnioskiem, który został pozytywnie rozpatrzony, a jak mówił sam Orban, zbroja miała być pięknym, symbolicznym darem dla Polski. 

Dziś okazuje się, że chyba jednak nie do końca darem. Mamy oddać Węgrom coś, o co nie proszą, coś, co przewyższa wartością zbroję króla. Trudno znaleźć uzasadnienie dla tak hojnego daru dla Budapesztu. Doprawdy trudno. 

Więcej o tym pomyśle TU