sobota, 13 sierpnia, 2022

Piękne czasy, lalka i dymy nad Treblinką

Więźniowie nadali mu pseudonim „lalka” – ze względu na jego wygląd. Jednak w  Kurcie  Franzu czaiło się okrucieństwo i sadyzm. Mimo popełnianych okrutnych zbrodni w Treblince, zmarł w spokoju i na wolności.

Przyszły niemiecki zbrodniarz urodził się w 17 stycznia 1914 r. Kształcił się, by zostać rzeźnikiem i kucharzem, lecz nigdy nie osiągnął wykształcenia w żadnym z tych  zawodów, choć może rzeźnik nie jest tu tak całkiem przypadkowy. 

Jako strażnik w obozie i nazistowski kucharz

Kurt Franz przed wybuchem II wojny światowej służył we Wehrmachcie, a później w SS. W ramach służby w tej formacji, w 1937 r. został strażnikiem w obozie koncentracyjnym Buchenwald, po czym w  1939 r.  skierowano go do wykonania akcji T4, która polegała na likwidacji osób chorych psychicznie, które III Rzesza Niemiecka uważała za nieprzydatne dla społeczeństwa. Pełnił tam funkcję kucharza załogi.

Gdy Aktion T4 została zakończona,  w 1942 r.  skierowano go na ziemie okupowanej Polski, gdzie miał pokazać swoje najbardziej okrutne oblicze.  Początkowo ponownie pracował jako kucharz, tym razem w niemieckim obozie zagłady w Bełżcu. Wkrótce jednak zaczął szkolić strażników.

Ciąg dalszy TU