
Komisarz Jóźwiak i komisarz Banaś wrócili. A duch komisarza Gajewskiego unosi się nad nimi.
Niemal dosłownie.
Czekałam! Naprawdę czekałam na tą premierę. Pierwsze dwa sezony serialu „Glina” wciąż uważam za najlepszy serial kryminalny wyprodukowany przez TVP ever. Nic nie dorównało mu przez te lata – wiele produkcji czerpało z niego garściami.
Nie oczekiwałam niczego, nie chcąc się rozczarować.
Pierwsze dwa odcinki są w sumie jak spotkanie starych przyjaciół po latach. I wrogów też. Ku mej uciesze Jerzy Radziwiłowicz jest w obsadzie, jest niezrównana dokor Zeiferd, jest Julka, i chirurg Krzysztof damski bokser – wszyscy oni są o 17 lat starsi, o 17 lat dojrzalsi, poturbowani, zużyci. I generalnie to jest najlepsze w tym sezonie. To co znamy i za czym my – psychofani – tęskniliśmy dwadzieścia lat. To co w nim nowe jakoś tak nie dostaje. Ni to karykatura, ni to jakieś takie bez wyrazu – lokacje, bohaterowie, wątki. Jakby wyciąć wątki poboczne i zostawić same nawiązania do poprzednich część – nie odrywam się i nie wstaję od ekranu.
Serial trzyma klimat, kolorystykę noire, muzyka Michała Lorenca nie zestarzała się ani o jotę i wciąż bardzo pasuje, bardzo wzmacnia efekt pewnej zadumy nad tym co widzimy. Operatorsko bez zarzutu, udziękowienie – czyli coś co nazywam suwakami w idealnej równowadze – wszystko słyszę i rozumiem. Nieco mniej, co prawda, podoba mi się to co słyszę, bo w poprzednich sezonach dialogi były mistrzostwem świata. Tu nimi nie są.
Ale…
*To nie jest ten przypadek, kiedy wszystko co przed ale jest g***o warte.
Wtręty ideologiczne wybaczam z trudem. Nową panią aspirant, sztuczną i w ogóle nieinteresującą, tak samo jak zadziorną ale przerysowaną antagonistkę – też z trudem.
Przeraża mnie natłok wątków, tu trup, tu intrygi polityczne, tu służby, tu nasz ulubiony CBOŚ… A jeszcze bardziej, że sezon ma mieć tylko SZEŚĆ odcinków. Jak na litość boską można opowiedzieć historię wbijającą w fotel w sześć odcinków? I to 45 minutowych? No nie da się. Więc obawiam się, że nie będzie wątków osobistych, rodzinnych ani Jóźwiaka, ani Banasia, ani tej nowej aspirant nie poznamy… Za mało jest tej żmudnej policyjnej roboty, fabryki. Zobaczymy co będzie dalej.

