
Serial został zrealizowany dla platformy Max przez Dział Fabularny TVN Warner Bros. Discovery. Autorem scenariusza inspirowanego książką Sebastiana Kellera „Niebo. Pięć lat w sekcie” jest Jakub Korolczuk. Za reżyserię odpowiada Bartosz Blaschke, a za zdjęcia – Tomasz Augustynek. Autorką scenografii jest Daria Dwornik, kostiumów – Emilia Czartoryska. Za charakteryzację odpowiada Pola Guźlińska.
Połowa serialu za nami. I mam pewien niedosyt. Mam wrażenie, że fabuła oparta na historii jednej z najbardziej destrukcyjnych sekt polskich lat 90-tych, została potraktowana po łebkach, mocno wybiórczo i bez szans na to, by dać widzowi zrozumieć na czym polegały metody guru, jego manipulacja ofiarami, i jak do tego doszło, że ludzie, nie tylko młodzi, szli za nim, oddawali mu wszystko.

Ta historia ma gigantyczny potencjał, mnóstwo wątków, kilkadziesiąt dramatów i świadectw, na podstawie których można by tworzyć – tymczasem nawet widzowie przebierają tylko łapami, żeby doczekać momentu, kiedy padnie imię „I śrubokręt nie pomoże”… Niezaznajomionych odsyłam do historii sekty Niebo i Bogdana Kacmajora, imion jakie nadawał członkom zgromadzenia, dzieciom i do świadectw ludzi, o których życiu decydował. Ta konfrontacja pokazuje tylko, że film w starciu z prawdą nie pokazuje nawet jednej trzeciej głębi właściwego dramatu.

Film ma znakomitą obsadę, dobrą muzykę i niestety słaby scenariusz – bo jest za krótki, rozpisany na tylko 6 odcinków. Czy szokuje? No nie bardzo, raczej się ślimaczy. Pod koniec trzeciego odcinka pojawia się trup w ziemi, więc może się coś rozrusza w drugiej części.
Osobiście wkurza mnie ten ksiądz, którego gadki robią za podsumowanie tego, co wcześniej widzieliśmy na ekranie. Takie gadanie „on zrobił to, tamto, owamto, a ty tego nie widziałeś?” No właśnie widz widzi, i wie co widzi, i nie trzeba mu tego dopowiadać.
Co do samego Kacmajora, czyli pierwowzoru serialowego Piotra – gdyby działał dzisiaj, nauczał tak jak wtedy, tymi samymi metodami łowił samotnych, nieszczęśliwych, spragnionych uwagi, miłości i zainteresowania – miałby tysiące wyznawców i opływał w luksusy.
Czasy się zmieniły, ale ludzie nie.

