
Po seansie trzeciego sezonu 1670 dochodzę do wniosku, że chcę żeby to był ostatni sezon przygód Jana Pawła z Adamczychy. Po bardzo dobrym pierwszym sezonie i dobrym drugim, teraz dostaliśmy nudnego przeciętniaka – i mówię to jako fanka.
To podobno ma być serial komediowy. Na głos zaśmiałam się trzy razy – dosłownie. I to chyba nie o to chodzi w komedii.

Technicznie, scenograficznie, muzycznie, dźwiękowo, operatorsko i montażowo nadal jest bardzo dobrze. Nadal mi się podoba. Aktorsko też nieźle, choć bohaterowie robią się po prostu nudni i przewidywalni, mam wrażenie, że są coraz słabiej pisani. Oprócz jednego, jedynego wyjątku – ojca Jakuba – który jest jak biustonosz – trzyma całość. Michał Sikorski jest rewelacyjny, uwielbiam. Chłop kradnie każdą scenę, w której się pojawia.
W drugim sezonie świetne kwestie i gagi były przeplatane krindżem (fakt, nie opinia), a teraz proporcje są 1 do 3 na rzecz krindżu. Jest coraz więcej ideologicznych wtrętów i są podawane w coraz mniej strawny sposób. Opowieść się po prostu sprała na rzecz wyłącznie ładnych obrazków.
Szkoda.

Potencjał jest, możliwości są, kasa jest – są szanse żebyśmy wrócili do kostiumowego kina na poziomie. Jedyne co leży to historia. Brak ciekawej opowieści, dowcipnej, żwawej, wciągającej.
PS.:
Domagam się dwóch sezonów spin-offu z przygodami ojca Jakuba.

