
Temat alternatywnego napędzania pojazdów gazem ziemnym wraca co kilka lat jak bumerang, także na Wybrzeże. Tym razem stało się to za sprawą poruszających się po Pomorzu autocystern Orlenu, ale – nie tylko.
Pierwsze stanowiska do tankowania gazu ziemnego pojawiły się na Pomorzu jeszcze przed erą elektromobilności, prawie dwadzieścia lat temu, jednak szybko zginęły – zarówno z krajobrazu Gdańska, jak Gdyni. Obecnie technologia tankowania skroplonym gazem powraca nie tylko do motoryzacji. LNG napędzane będą także na przykład najnowsze promy, budowane dla Polskiej Żeglugi Morskiej w Gdańskiej Stoczni Remontowej.
W odróżnieniu od modnego kilka lat temu tankowania CNG, czyli sprężonego gazu ziemnego, obecnie modniejsza i bardziej perspektywiczna wydaje się być technika tankowania LNG, czyli skroplonego gazu ziemnego. Tankowanie pojazdu przystosowanego do zasilania skroplonym gazem ziemnym (LNG) odbywa się poprzez podanie specjalną instalacją kriogeniczną metanu w postaci ciekłej o temperaturze -163° C. Cena przejechania jednego kilometra na LNG jest zbliżona do kosztów przejechania takiego samego dystansu na oleju napędowym. W tym przypadku liczy się jednak ekologia – o 20 procent niższy poziom emisji CO2, ale – nie tylko. Ciągnik siodłowy z napędem LNG jest znacznie cichszy. O wiele niższy jest również poziom wibracji silnika.
Jak na razie we flocie Orlenu trzy takie pojazdy realizują dostawy w okolicach Gdańska. Kolejne dwa dostarczają paliwa w rejonie Szczecina. Po testach na Pomorzu i zakończeniu budowy stacji tankowania LNG w Płocku, p430 konne Volvo, zasilane LNG zostaną relokowane do tamtejszej bazy transportowej. Wyniki testów pozwolą zdecydować o ewentualnym rozbudowaniu floty ciągników siodłowych, zasilanych takim paliwem.
(Red.) Bartosz Gondek fot: Orlen

