
Jeszcze niedawno transport samochodów drogą morską kojarzył się przede wszystkim z ogromnymi statkami Ro-Ro, których pokłady wypełniały tysiące nowych pojazdów. Dziś coraz większą rolę odgrywa również transport kontenerowy. Samochód dociera do portu zamknięty w kontenerze, a jego wyładunek jest dopiero początkiem całego procesu.
Tysiące samochodów na placach, kontenery otwierane jeden po drugim i statki Ro-Ro przy nabrzeżu – tak wygląda dziś część codzienności Portu Gdańsk. Sprawne rozładowanie samochodu w porcie to obecnie rozbudowany proces logistyczny, w którym coraz większą rolę odgrywają rodzime firmy, stające się kompleksowymi operatorami dla sektora automotive, takie jak na przykłąd gdański Mitgar Port Operation.
Samochód w kontenerze to dopiero początek
W przypadku transportu kontenerowego samochód nie trafia po prostu z nabrzeża na plac. Najpierw kontener musi zostać bezpiecznie rozformowany, a pojazdy wyprowadzone, zidentyfikowane i przypisane do dalszego procesu. W zależności od wymagań sprawdzany jest ich stan, kompletność oraz zgodność z dokumentacją. Dopiero później samochody trafiają na plac składowy i są przygotowywane do dalszego transportu. Przy setkach czy tysiącach pojazdów staje się to skomplikowaną operacją, wymagającą odpowiedniej infrastruktury, organizacji pracy i kontroli przepływu informacji. Plac samochodowy nie jest więc zwykłym parkingiem. To element łańcucha dostaw, w którym każdy pojazd ma swoje miejsce, status i dalszą ścieżkę logistyczną.
Co właściwie dzieje się z samochodem po przypłynięciu do Gdańska?
W przypadku samochodów transportowanych w kontenerach przeładunek jest dopiero początkiem operacji. Po przyjęciu kontenera sprawdzany jest jego numer oraz zgodność plomby z dokumentacją, a następnie dokumentowany jest stan zabezpieczenia. Przed rozpoczęciem rozformowania kontrolowany jest również sposób rozmieszczenia pojazdów oraz stan pasów, stelaży i innych zabezpieczeń transportowych. Kolejny etap to właściwe rozformowanie. Samochody są wyprowadzane w określonej kolejności, przy wykorzystaniu odpowiednio przygotowanych ramp. Przed uruchomieniem pojazdu usuwane są zabezpieczenia transportowe, a pracownik kontroluje drogę wyjazdu i przestrzeń wokół samochodu. Wyjazd odbywa się z zachowaniem odpowiednich zasad bezpieczeństwa i w asyście sygnalisty.To pokazuje, jak bardzo współczesna obsługa automotive różni się od prostego przeładunku. Operator odpowiada nie tylko za wyjęcie samochodu z kontenera, ale za cały uporządkowany proces przygotowania go do dalszej drogi.

– W przypadku samochodów przewożonych w kontenerach sam moment wyładunku jest tylko jednym z etapów. Liczy się cały proces – od kontroli kontenera i zabezpieczeń, przez bezpieczne rozformowanie, identyfikację i kontrolę pojazdu, aż po jego przygotowanie do dalszego transportu. Przy dużej skali operacji każdy z tych etapów musi być odpowiednio zaplanowany i powtarzalny – mówi Aleksander Kliszczyk, prezes Mitgar Port Operation.
Mitgar: od przeładunku do kompleksowej obsługi
Właśnie na tym etapie zmienia się rola operatora portowego. Przykładem jest Mitgar Port Operation, który specjalizuje się w obsłudze sektora automotive w Porcie Gdańsk. Firma obsługuje zarówno samochody przypływające na statkach Ro-Ro, jak i pojazdy transportowane w kontenerach. W 2024 roku Mitgar przekroczył 100 tys. przeładowanych samochodów. W przypadku kontenerów zakres pracy nie kończy się jednak na ich rozładunku. Obejmuje również rozformowanie, inspekcję, składowanie i przygotowanie samochodów do dalszej dystrybucji.
To ważna zmiana w sposobie myślenia o działalności portowej. Samochód, który przypływa do Gdańska, nie musi być jedynie ładunkiem do przeładowania i odstawienia na plac. Portowe zaplecze może stać się miejscem wykonania szeregu usług, które przygotują pojazd do kolejnego etapu podróży.
Magazyn zamiast samego placu
Najlepiej pokazuje to najnowsza inwestycja Mitgaru – w 2026 roku spółka wynajęła ponad 7,5 tys. m² powierzchni magazynowej w CTPark Gdańsk Port, bezpośrednio w zapleczu Portu Gdańsk i Baltic Hub. Nowa przestrzeń ma służyć m.in. obsłudze ładunków automotive, procesom przeładunkowym, składowaniu i cross-dockingowi. Magazyn pozwala również rozwijać obsługę ładunków FCL, LCL i LTL. Dla automotive oznacza to możliwość obsługi nie tylko kompletnych samochodów, ale również części samochodowych i komponentów. W praktyce portowe zaplecze może więc łączyć rozładunek, magazynowanie, kompletowanie i przygotowanie ładunku do dalszej dystrybucji.
– Chodzi o to, żeby samochód czy komponent, który trafia do Gdańska, nie był tutaj tylko przeładowany i odstawiony na plac. Chcemy rozwijać zaplecze, które pozwala wykonać kolejne operacje – magazynować, kompletować, kontrolować i przygotowywać ładunek do dalszej drogi. W ten sposób port staje się częścią całego łańcucha dostaw, a nie tylko miejscem przeładunku – mówi Aleksander Kliszczyk, prezes Mitgar Port Operation.Mitgar rozwija tym samym model, w którym operator portowy przejmuje coraz większą część procesu. Firma zarządza infrastrukturą o łącznej powierzchni blisko 40 ha, obejmującą utwardzone place składowe, obiekty z dostępem do nabrzeży i bocznic kolejowych oraz terminal na terenie Wolnego Obszaru Celnego.
Wartość dodana zostaje w Polsce
To właśnie ten model ma znaczenie wykraczające poza samą logistykę. Jeżeli w porcie wykonywany jest wyłącznie przeładunek, wartość dodana tej operacji jest ograniczona. Jeżeli natomiast w Polsce odbywają się również rozformowanie, inspekcja, magazynowanie, obsługa części, kompletacja czy przygotowanie do dystrybucji, większa część procesu logistycznego pozostaje w kraju. Znaczenie ma również to, kto te usługi wykonuje. Mitgar jest polską firmą z Gdańska, z polskim kapitałem.

Rozwijając działalność tutaj, tworzy miejsca pracy, korzysta z lokalnej infrastruktury i usług, a podatki związane z działalnością spółki odprowadzane są w Polsce. W szerszej perspektywie podobny mechanizm dotyczy całej gospodarki portowej. Import przez polskie porty oznacza również wpływy publiczne związane m.in. z VAT i cłami. Nie chodzi więc wyłącznie o to, żeby samochód przypłynął do Polski. Istotne jest również, ile operacji związanych z jego obsługą zostanie wykonanych tutaj i ile wartości pozostanie wokół polskiego portu.
Port jako część łańcucha dostaw
Zmiana jest szczególnie widoczna w sektorze automotive. Samochód może dziś rozpocząć podróż tysiące kilometrów od Polski, trafić do kontenera, pokonać drogą morską kilka tysięcy mil, a następnie w Gdańsku przejść szereg operacji, zanim ruszy do dealera lub klienta końcowego. W takim modelu port przestaje być jedynie punktem przeładunkowym. Staje się ważnym ogniwem całego łańcucha dostaw, a jego znaczenie zależy nie tylko od tego, ile ładunków może przyjąć, ale również od tego, jakie operacje i usługi można zrealizować w jego bezpośrednim otoczeniu. Dla branży automotive oznacza to coraz większe znaczenie infrastruktury, która łączy przeładunek, składowanie, magazynowanie, obsługę części i komponentów oraz przygotowanie ładunków do dalszej dystrybucji. To właśnie na styku tych procesów powstaje wartość dodana, której wcześniej w tradycyjnym modelu portowym często nie było.
Od portu do całego łańcucha logistycznego
Właśnie o tym coraz częściej rozmawia cała branża logistyczna – jak skracać drogę ładunku, ograniczać liczbę operacji i łączyć kolejne elementy procesu w jednym, sprawnie zarządzanym łańcuchu. Mitgar Port Operation rozwija swoją działalność właśnie w tym kierunku, łącząc obsługę portową automotive z placami składowymi, operacjami kontenerowymi, magazynowaniem oraz obsługą części i komponentów. O tym, jak zmienia się portowa logistyka automotive i jaką rolę w tym procesie może odgrywać operator portowy, będzie można porozmawiać podczas TransLogistica Poland 2026, które odbędą się 3–5 listopada w EXPO XXI w Warszawie. Targi będą okazją do spotkania z zespołem firmy i rozmowy o rozwiązaniach dla importerów samochodów, operatorów logistycznych oraz firm związanych z transportem i dystrybucją automotive.
Red., fot. Materiały Prasowe Mitgar Port Operation

