Siarczysty mróz, dymiące oddechy i zziębnięte kończyny. W takich okolicznościach wracamy pamięcią do tragicznych wydarzeń sprzed 81. lat. Marsz śmierci to nazwa wielkiej ewakuacji więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof. Jedna z tras wytyczonych przez hitlerowców przebiegała przez Pręgowo, w którym po latach znaleziono zbiorowe mogiły. Uroczyste obchody ku pamięci uczestników marszu śmierci rozpoczęły się tradycyjnie od mszy z udziałem zaproszonych gości, pocztów sztandarowych i mieszkańców gminy Kolbudy. Następnie zgromadzeni przeszli konduktem na teren pobliskiego cmentarza pod pomnik ofiar, by oddać im hołd i złożyć pamiątkowe wieńce. W trakcie ceremonii wójt gminy Marek Goliński wspomniał historię swojego dziadka, który również był uczestnikiem marszu śmierci. Nikomu nie życzymy śmierci z głodu, wyziębienia i wyniszczenia zarówno psychicznego jak i fizycznego. Warto o tym przypominać następnym pokoleniom, które nie doświadczyły życia w okresie wojennej zawieruchy. Trudno sobie dziś wyobrazić skalę okrucieństwa, którego doświadczyły tysiące ludzi z różnych stron świata. Historię jednego z nich przytoczyła na spotkaniu pani Kustosz Elżbieta Grot. Życie jest cenne, ale bardzo nie doceniane. Życzymy państwu wielu przemyśleń i docenienia wartości, które każdy kryje w swoim sercu. Polecamy udostępnienie tego materiału na swoich mediach społecznościowych.

