
Niepokój mieszkańców gminy Kolbudy wywołały tajemnicze oznaczenia liczbowe, które w ostatnich dniach pojawiły się na drzewach wokół Zbiornika Bielkowskiego. W mediach społecznościowych natychmiast zawrzało. Internauci zaczęli alarmować, że pod topór może pójść nawet ponad 200 drzew, a malownicza okolica już wkrótce może bezpowrotnie stracić swój naturalny charakter.
Czy rzeczywiście szykuje się wielka wycinka?
Urząd Gminy Kolbudy uspokaja. Jak wyjaśniają samorządowcy, oznaczenia na drzewach nie są jeszcze wyrokiem dla roślin. To element szczegółowej inwentaryzacji dendrologicznej, zleconej po to, by sprawdzić, ile drzew mogłoby kolidować z planowaną budową ścieżki wokół zbiornika. Analiza ma również odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy możliwe jest takie poprowadzenie trasy, by ingerencja w przyrodę była jak najmniejsza.
Sprawa budzi ogromne emocje, bo inwestycja od dawna dzieli mieszkańców. Wielu z nich od lat zabiega o stworzenie wygodnej trasy dla rowerzystów, biegaczy i spacerowiczów. Inni alarmują, że realizacja projektu może zniszczyć unikalny klimat tego miejsca.
– „Widać, będzie tu szła jakaś utwardzona ścieżka dla biegaczy i rowerzystów. Szkoda, bo ta naturalna ścieżka, którą spaceruję od dziesięcioleci, ma swój urok. Mijający się ludzie pozdrawiają się jak na górskich szlakach. Jest cisza i spokój. W szuwarach gniazduje ptactwo wodne, słychać dzięcioły i kukułki…” – napisał jeden z mieszkańców w komentarzu opublikowanym na stronie internetowej urzędu.
Samorządowcy przekonują, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zachowanie maksymalnie naturalnego charakteru tego terenu. Zgodnie z zaakceptowaną koncepcją, na odcinkach przebiegających przez tereny zadrzewione ścieżka miałaby mieć nawierzchnię naturalną. Jedynie poza terenami leśnymi przewiduje się zastosowanie nawierzchni bitumicznej.
To jednak wciąż tylko koncepcja. Przed władzami trudna decyzja, która wymaga pogodzenia oczekiwań mieszkańców z koniecznością ochrony przyrody.
Pojawia się bowiem zasadnicze pytanie: czy budowa wygodnej trasy dla rolkarzy, rowerzystów i biegaczy będzie miała sens, jeśli jej realizacja oznaczałaby utratę tego, co dziś stanowi największą wartość Zbiornika Bielkowskiego – zieleni, ciszy i naturalnego krajobrazu?
Odpowiedź ma przynieść właśnie prowadzona inwentaryzacja. To od jej wyników zależeć będzie, czy uda się znaleźć kompromis, dzięki któremu mieszkańcy zyskają nową ścieżkę, a okolica zachowa swój niepowtarzalny charakter. Jedno jest pewne – wokół tej inwestycji emocje jeszcze długo nie opadną.

