
Mimo apeli, ostrzeżeń i kampanii edukacyjnych woda nie przestaje pochłaniać kolejnych ofiar. W lipcu krajową opinią publiczną wstrząsnęła śmierć 15-letniego harcerza zmuszonego przez opiekunów do pływania w nocy w jeziorze. W sierpniu w Bałtyku w falach zaginął 16-latek a zaledwie kilka dni temu 21-latek utopił się na nieczynnym żwirowisku. Wg Policji w samym sierpniu utonęło już 15 osób. Czy tym utonięciom można było zapobiec?
Nierozwaga i nieodpowiedzialność nastolatków to smutne realia, które można próbować tłumaczyć młodzieńczą brawurą i brakiem wyobraźni. Nic nie tłumaczy jednak sytuacji, w której dorośli narażają dzieci na zagrożenie utonięciem.
Przypomnijmy, że w lipcu w miejscowości Wilcze w Wielkopolsce utonął 15-letni harcerz. W ramach zdobywania odznaki chłopiec miał za zadanie przepłynąć w nocy przez jezioro Ośno w pełnym umundurowaniu i butach. Ratownik wraz z opiekunem obserwowali próbę nastolatka z pomostu, a dopiero gdy harcerz zniknął pod powierzchnią wody, ruszyli mu łódką na pomoc. Niestety, zbyt późno. Ciało chłopca wyłowiono następnego ranka.
Odpowiedzialność za utonięcia nastolatków spoczywa na nas, dorosłych. Nie można nawet przez chwilę pozwolić dzieciom myśleć, że kąpiel w miejscach zabronionych czy przy czerwonych flagach jest dopuszczalna. Dobre nawyki zachowania się w wodzie trzeba wdrażać od małego.
WOPR od lat uczy nas jak zachowywać się nad wodą, nawołując do rozwagi i ostrożności. W tym roku kampania uświadamiająca skupiła się na obowiązku noszenia kamizelki asekuracyjnej podczas uprawiania sportów wodnych. Akcja BoJa przypomina zaś, aby:
- Podczas kąpieli korzystać ze sprzętu asekuracyjnego, czyli nadmuchiwanych boi;
- Zawsze stosować się do poleceń ratownika.;
- Nie skakać do wody w nieznanych miejscach;
- Pływać tylko w miejscach do tego wyznaczonych.

