sobota, 18 września, 2021

Ameryka nie chce już być żandarmem światowego ładu

foto/AFP

Podsumowując komentarze ekspertów na temat wycofania sił USA z Afganistanu i pragmatycznego porozumienia z talibami francuskie i amerykańskie media piszą, że „Ameryka nie chce już być żandarmem świata”. Think tanki w USA rekomendują skoncentrowanie się na Chinach.

Prezydent Barack Obama sygnalizował pośrednio, a jego następcy, Donald Trump i Joe Biden, wyrazili to jasno – Ameryka nie chce już prowadzić wojen, ani zagranicznych interwencji wojskowych mających przebudować inne kraje – ocenia w sobotę AFP. Administracji USA „nie chodzi tylko o Afganistan. Chodzi o to, by zakończyć epokę interwencji militarnych” – uznał profesor Marquette Law School Charles Franklin.

Ekspert think tanku Atlantic Council Benjamin Haddad powiedział, że decyzja o zakończeniu operacji w Afganistanie to „wymowne odrzucenie internacjonalizmu” w polityce zagranicznej Waszyngtonu.

– Owszem, hasłem Bidena jest „America is back” – Ameryka wróciła – ale jego administracja uważa, że musi „sobie wyznaczać cele jasne i realistyczne, a nie cele nieosiągalne” – pisze francuska agencja.

Wprawdzie Biden, w odróżnieniu od Trumpa, stawia w polityce zagranicznej na sojusze i współpracę z partnerami, ale de facto obecny prezydent dokończył to, co rozpoczął jego poprzednik, czyli zakończył walkę z talibami – kontynuuje AFP.

„Stany Zjednoczone zawsze wahały się między izolowaniem się od grzechów świata, a wolą rozpowszechniania korzyści swego modelu (politycznego). Od 1945 roku postanowili być obrońcami demokracji, a następnie jej misjonarzami. A teraz wracają do domu” – ocenił były ambasador Francji w Waszyngtonie Gerard Araud.

Jednostronna decyzja USA o wycofaniu się z Afganistanu wstrząsnęła atlantyckimi partnerami Ameryki. „Wygląda na to, że są sfrustrowani”, choć nie wiadomo jak bardzo ich zaufanie zostało podważone – uważa profesor waszyngtońskiego American University i ekspertka ds. terroryzmu Tricia Bacon.

Inni komentatorzy zwracają uwagę, że wraca chłodny pragmatyzm: w czwartek dowódca Kolegium Połączonych Szefów Sztabów generał Mark Milley powiedział, że „możliwe jest”, iż siły zbrojne USA będą koordynować z talibami operacje wymierzone w Państwo Islamskie (IS) i inne ugrupowania terrorystyczne w Afganistanie. Sekretarz stanu USA Antony Blinken powtórzył w piątek, że USA nadal komunikują się z talibami „w sprawach, które są ważne”.

Magazyn „Foreign Policy” komentuje nowy kierunek polityki zagranicznej USA w tekście pod znamiennym tytułem „Ameryka nie jest już wyjątkowa”. „Stany Zjednoczone nie mogą już uważać się za przywódcę wolnego świata, jeśli porzucają strategicznych sojuszników i bezbronnych cywilów” – głosi lead artykułu.

„FP” krytycznie ocenia politykę zagraniczną trzech prezydentów – Obamy, Trumpa i Bidena – którzy odeszli od neokonserwatywnych aspiracji, jakie dominowały w Waszyngtonie po 11 września i rozpoczęciu „wojny z terroryzmem”.

„Wśród polityków Bliskiego Wschodu panuje teraz przekonanie, że USA nie są zainteresowane podtrzymywaniem stabilności za granicą, o ile nic nie szkodzi jej wąsko definiowanym interesom narodowym” – pisze „FT”.

Prestiżowy magazyn „Foreign Affairs” zwraca jednak uwagę, że dobiegła końca epoka, gdy amerykańska polityka, w tym zagraniczna, była determinowana przez wojnę z terroryzmem podjętą po ataku na World Trade Center. Przyszła pora na zmianę priorytetów.

Prezydent George W. Bush nazwał ją konfrontacją o porównywalnym znaczeniu jak walka z faszyzmem i terroryzmem; ale przyszła pora na zmianę priorytetów – przypomina „FA”. Główne kierunki polityki zagranicznej Waszyngtonu muszę się teraz zmienić i USA powinny się skoncentrować na konfrontacji z komunistycznymi Chinami – podkreśla magazyn.

„W odróżnieniu od Al-Kaidy Chiny są (…) wystarczająco potężne, by przemeblować świat tak, by odpowiadał ich interesom”. Bilans sił musi się zmienić, a „wsparcie wojskowe Ameryki powinno być ograniczone do pomagania krajom respektującym prawa człowieka” – konkluduje „Foreign Affairs”.

Biden dał jasno do zrozumienia, że wycofanie amerykańskiego kontyngentu z Afganistanu jest konieczne, by uwolnić militarne zasoby, które muszą zostać przeszkolone pod kątem konfrontacji z Chinami.

W kwietniu, gdy premier Japonii Yoshihide Suga został pierwszym zagranicznym przywódcą z jakim spotkał się Biden, media w USA uznały, że tak jak wycofanie wojsk z Afganistanu jest to sygnał, iż USA koncentrują się na rywalizacji z Pekinem i zmieniają priorytety polityki zagranicznej.

PAP

Zobacz również: