środa, 26 stycznia, 2022

Kazachstan płonie. Siły rosyjskie w drodze

Sytuacja w Kazachstanie pogarsza się z każdą godziną. Protesty rozlały się po całym kraju, rząd ustąpił, elita uciekła, siły Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (innymi słowy siły rosyjskie) są w drodze by zaprowadzić porządek. Tymczasem rosyjska propaganda oskarża „zgniły Zachód” o podżeganie do zamieszek i deformuje rzeczywistość.

Wydarzenia

Pierwsze protesty w Kazachstanie wybuchły 2 stycznia w Żangaözen (zachodni Kazachstan) na tle podniesienia o niemal 100% cen LPG w porównaniu z tymi, które obowiązywały w 2021 r. Następnie protesty stopniowo rozlały się na cały region, a w kolejnych dniach na cały kraj. Obok żądań cofnięcia podwyżki szybko pojawiły się hasła odsunięcia władz lokalnych, a wkrótce potem Nursułtana Nazarbajewa (formalnie ustąpił z bezpośrednich rządów w 2019 r.); dochodziło też do lokalnych starć z policją i szturmów na budynki administracji lokalnej. 4 stycznia wielotysięczne manifestacje przetoczyły się przez stołeczny Nur-Sułtan i b. stolicę Ałmaty, gdzie doszło do walk z policją, palenia samochodów, użycia gazów łzawiących itp., a także przez niemal wszystkie większe miasta kraju. Protesty są kontynuowane 5 stycznia – według niepotwierdzonych informacji zajmowane miały być budynki administracji lokalnej i atakowane komisariaty; dochodzić ma również do przypadków przechodzenia przedstawicieli sił porządkowych na stronę protestujących. Nie ma informacji o stratach w ludziach. Według niepotwierdzonych informacji protestujący mieli przejąć jedną ze składnic broni i uzbroić cywilów.

Reakcja władz

W pierwszych dniach władze przyjęły stosunkowo ostrożną postawę: pojednawcze gesty wielokrotnie wykonywał prezydent Kasym-Żomart Tokajew, nacisk – nieskuteczny – położono na zapobieganie protestom (blokady placów i ulic; wyłączenia Internetu i sieci komórkowych); 4 stycznia wycofano się z podwyżki cen LPG. Większe siły (w tym wojsko) i sprzęt wyprowadzono na ulice Ałmaty dopiero wieczorem 4 stycznia, kiedy też ogłoszono stan wyjątkowy ograniczony do obwodu mangystauskiego (zachodni Kazachstan) i Ałmaty; 5 stycznia prezydent zdymisjonował rząd. Działania te nie zapobiegły jednak dalszej eskalacji kryzysu.

Ucieczka

Tego samego dnia – po pojawieniu się informacji o przejściu służb bezpieczeństwa na stronę protestujących – według Flight Radar przynajmniej osiem prywatnych odrzutowców biznesowych, wystartowało z Ałmaty. Samoloty poleciały do Rosji, Kirgistanu i Unii Europejskiej. Jak podaje Ateo Breaking – wśród uciekających samolotów był Bombardier Global 500 o numerze rejestracyjnym 9H-AVA, należący do męża Dinary Nazarbajewej, córki pierwszego prezydenta. 6 stycznia 81-letni Nazarbajew stracił stanowisko przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Narodowego i chce uciec z Kazachstanu „na leczenie”(jak podaje „Echo Moskwy”.) Również 6 stycznia z Moskwy na pomoc uciekającym bogaczom, wystartował rosyjski samolot Tu-214 o numerze rejestracyjnym RA 64251 należących do floty Rassija obsługującej rosyjski rząd. Maszyna poleciała w kierunku Kazachstanu, ale nie zdążyła wylądować, ponieważ lotnisko w Ałmaty zostało zajęte przez protestujących. Lotnisko w Aktau też nie działa – poinformował w rozmowie z Mir 24 TV narodowy przewoźnik Air Astana. Kazachscy bogacze uciekają nie tylko prywatnymi odrzutowcami. Kto ich nie ma, ładuje majątek i tworzy samochodowe konwoje eskortowane przez grupy prywatnych ochroniarzy. Takie kolumny zmierzają najczęściej w kierunku Rosji.

Bratnia pomoc sił pokojowych

Premier Armenii Nikol Paszynian w środę wieczorem, że do Kazachstanu wysłane zostaną „siły pokojowe” Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (rosyjski skrót ODKB), aby ustabilizować sytuację w kraju. ODKB to sojusz wojskowego pod przewodnictwem Rosji, w którego skład wchodzą jeszcze Białoruś, Armenia, Kazachstan, Kirgistan i Tadżykistan.

Premier Paszynian podkreślił, że decyzję o wysłaniu sił pokojowych „na ograniczony czas” podjęto w odpowiedzi na apel prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa oraz „wobec zagrożenia bezpieczeństwa narodowego i suwerenności republiki Kazachstanu spowodowanych, między innymi, przez ingerencję zewnętrzną” – czytamy w komunikacie. Tokajew wcześniej zaapelował o taką pomoc do ODKB, sojuszu wojskowego pod przewodnictwem Rosji. Siły pokojowe pozostaną w Kazachstanie „do czasu stabilizacji sytuacji”. Według kazachskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, podczas rozruchów, zginęło co najmniej ośmiu policjantów i żołnierzy.

Sytuacja międzynarodowa i wewnętrzna Kazachstanu

Na tle Azji Centralnej (ale też całego obszaru WNP z wyjątkiem Rosji) Kazachstan jest krajem największym, najbogatszym, uchodzącym za przykład sukcesu transformacji i modernizacji państwa, które udało się przeprowadzić przy relatywnie niedużych konfliktach wewnętrznych (pomimo zróżnicowania etnicznego, dużego obszaru, znacznej dynamiki społecznej). W wymiarze międzynarodowym kraj pozostaje w ścisłych związkach z Rosją (uczestniczy w większości inicjatyw reintegracyjnych) oraz Chinami (kluczowy partner gospodarczy), ale efektywnie buduje i akcentuje swoją suwerenność (również w relacjach z FR) i prowadzi aktywną politykę międzynarodową (m.in. przewodnictwo w OBWE w 2010 r., proces astański). Kazachstan pozostaje państwem autorytarnym – prezydentem jest Kasym-Żomart Tokajew, natomiast faktyczny lider od 1989 r. to Nursułtan Nazarbajew – jednak stopień represyjności systemu jest stosunkowo niski. Niemal nieprzerwanie przez trzy dekady niepodległości funkcjonował niepisany konsensus pomiędzy władzą a społeczeństwem, w którym ograniczenia w demokratyzacji rekompensowane były początkowo pokojem wewnętrznym (na tle ostrych konfliktów w państwach sąsiednich), a z czasem stałym rozwojem gospodarczym i – relatywnym – bogaceniem się społeczeństwa. Najpoważniejsze podważenie tego konsensusu miało miejsce właśnie w Żangaözen, gdzie w grudniu 2011 r. spacyfikowano wielomiesięczny strajk pracowników naftowych – w akcji oficjalnie zginęło 18 osób, a blisko 90 zostało rannych.

Obecne protesty także wybuchły w Żangaözen, w którym kumuluje się gros największych wyzwań państwa. Miasto leży w izolowanej i tradycyjnie najbardziej niespokojnej części kraju zamieszkanej przez plemiona tzw. Młodszego Żuzu. Jednocześnie jest to centrum dochodowego przemysłu naftowego i przykład typowego monomiasta – taki stan rzeczy sprzyja żywiołowym migracjom zarobkowym (wzmocnionym masowymi repatriacjami Kazachów z krajów ościennych), rozwarstwieniom społecznym i majątkowym, nastrojom nacjonalistycznym (skierowanym przeciwko zagranicznym inwestorom i specjalistom) oraz towarzyszącym temu napięciom. Wobec silnych tradycji protestu w regionie i powszechnego wśród tamtejszych mieszkańców poczucia, że ich praca gwarantuje bogactwo kraju, podwyżka cen popularnego LPG stała się zapalnikiem protestów. Demonstracje w pozostałych miastach w dużym stopniu miały źródła w niesatysfakcjonujących warunkach ekonomicznych (spotęgowanych przez skutki COVID-19). Odzwierciedlają one też zmiany pokoleniowe, zmęczenie rządzącymi elitami (w tym osobą lidera, którego autorytet w oczach młodych ludzi nie jest nienaruszalny) i bezkarnością lokalnych władz.

Dotychczasowy przebieg protestów pozwala sądzić, że mają one zdecydowanie spontaniczny i zdecentralizowany charakter. Nie ma poszlak wskazujących, że są koordynowane przez słabą opozycję miejscową czy emigracyjną (jej czołowym przedstawicielem jest były oligarcha Muchtar Abliazow – powiązany z Rosją, a przebywający we Francji). Na obecnym etapie dominują hasła socjalne, żądania o wymiarze lokalnym (np. spotkania z władzami) i ogólne hasła polityczne („odejście Nazarbajewa”), które jednak przybierają na sile. Protesty mają jednoznacznie kazachski charakter (niemal 70% mieszkańców kraju; kolejnych 20% to Rosjanie) – według trudnych do weryfikacji źródeł lokalnie pojawiają się w nich wątki nacjonalistyczne i antyrosyjskie/suwerennościowe; brak jest natomiast jakichkolwiek odniesień religijnych (islamskich).

Postawa władz świadczy o ich daleko posuniętym zaniepokojeniu i ostrożności. Władze unikały natychmiastowej i brutalnej pacyfikacji protestów ze względu na koszty polityczne, społeczne (jak to miało miejsce w 2011 r.), a potencjalnie także gospodarcze (tj. uderzenia w przemysł wydobywczy). Tonująco musiała wpływać na rząd obawa o rozlanie się protestów na kraj (do czego ostatecznie doszło) i świadomość trudności w pacyfikacji protestów na ogromnym obszarze państwa, przy stosunkowo małym zaludnieniu (tj. konieczność przerzucania ograniczonych sił na olbrzymich przestrzeniach).

Rosyjski problem

Protesty w Kazachstanie (a zwłaszcza scenariusz przedłużającego się i pogłębiającego kryzysu w państwie) są poważnym wyzwaniem dla otoczenia, przede wszystkim dla Rosji i regionu Azji Centralnej. Moskwa tradycyjnie jest zainteresowana ściślejszym podporządkowaniem sobie Kazachstanu. W mediach rosyjskich (oraz w wystąpieniach polityków średniego szczebla) wielokrotnie podważano suwerenność, integralność terytorialną kraju i podnoszono rzekomo naruszane prawa mniejszości rosyjskiej. Osłabienie pozycji władz kazachskich i ich uzależnienie zasadniczo jest w interesie Moskwy. Sytuacja protestów społecznych i wymuszonych przez ulicę (a nie w ramach rozgrywek wewnątrz elit) ustępstw stanowi jednak poważny kłopot i niebezpieczny przykład dla społeczeństwa rosyjskiego. Istotnym problemem byłaby także trwała destabilizacja Kazachstanu, zmuszająca Rosję do kosztownego zaangażowania w trakcie operacji wymierzonej przeciwko Ukrainie. Dodatkowe wyzwanie stanowi ryzyko reakcji łańcuchowej w odniesieniu do pozostałych państw regionu, szczególnie w sytuacji pogłębiającej się destabilizacji sąsiedniego Afganistanu – niebezpiecznej dla stabilności tamtejszych reżimów i Rosji jako patrona regionu. Problemem wreszcie pozostaje wiarygodność Moskwy w oczach Pekinu – Azja Centralna to swoiste „kondominium” obu państw, gdzie kwestie bezpieczeństwa należą do domeny rosyjskiej. Niemniej podważanie porządku w Kazachstanie – obok potencjalnych zagrożeń dla szlaków komunikacyjnych oraz dostaw ropy i gazu – Chiny potraktowałyby jako bezpośrednie zagrożenie dla swoich strategicznych interesów. Z perspektywy UE/NATO zarówno wariant postępującej destabilizacji Kazachstanu, jak i ewentualny scenariusz brutalnej pacyfikacji protestów do minimum ograniczałyby możliwość dialogu z najważniejszym państwem regionu. Groziłyby również potencjalnymi problemami z dziedziny miękkiego bezpieczeństwa (pochodzącymi nie tylko z samego Kazachstanu, lecz także z jego południowego sąsiedztwa).

Tymczasem w rosyjskiej propagandzie

Od godzin nocnych 04.01.2021 strona rosyjska prowadzi aktywne działania dezinformacyjne związane z kryzysem w Kazachstanie. Od początku działań, przekazy koncentrują się na eksponowaniu „chaosu” panującego w kraju, o wywołanie którego oskarżany jest Zachód – to rzekomo prozachodnia pozycja władz kraju miała doprowadzić państwo nad skraj wojny domowej.

Rosyjskie ośrodki propagandowe od wielu miesięcy poświęcały uwagę Kazachstanowi kreując to państwo na prowadzące opresyjną politykę względem ludności rosyjskiej oraz rosyjskojęzycznej. Obecnie ponownie pojawia się wątek rzekomego zagrożenia dla życia ludności etnicznie rosyjskiej, która może ucierpieć w efekcie dojścia do władzy „lokalnych nacjonalistów”.

Wiodące kierunki przekazów propagandowych:

  • Zachód ponosi odpowiedzialność za kryzys, który wybuchł w kraju,
  • Zachód zorganizował kolejny „majdan” na obszarze postsowieckim,
  • protesty doprowadzą do wojny domowej i śmierci setek osób (czemu winny jest m.in. Zachód),
  • protesty są zagrożeniem dla życia Rosjan mieszkających w Kazachstanie,
  • protestujący prowadzą antypaństwową działalność niszcząc kraj, raniąc i zabijając funkcjonariuszy służb.

Oprócz klasycznych rosyjskich ośrodków propagandowych, do działań włączono ośrodki kreowane na źródła tzw. „Donieckiej Republiki Ludowej” oraz „Ługańskiej Republiki Ludowej”. W ramach budowanych narracji eksponowany jest wątek podobieństw pomiędzy „krwawą kijowską juntą”, a protestami w Kazachstanie. Zgodnie z przekazami, w efekcie protestów, w Kazachstanie wkrótce dojdzie do masowych mordów na ludności rosyjskiej – „podobnych do tych”, które rzekomo miały i mają miejsce na Ukrainie.

Aktywność rosyjskich ośrodków propagandowych wspierana jest ponadto o działania źródeł białoruskich, które nie tylko kolportują rosyjskie przekazy, ale również dostosowują je do własnych potrzeb. Znajdziemy w nich informacje (media klasyczne oraz kanały Telegram), że protesty mające miejsce w Kazachstanie stały się tym, co mogło dotknąć Białoruś w roku 2020 i 2021 – budowanie analogii pomiędzy „wrogą aktywnością Zachodu” w Kazachstanie oraz na Białorusi. Taka deformacja obrazu rzeczywistości służy przekonaniu obywateli, iż dowolne protesty antyrządowe służą doprowadzeniu państwa do upadku oraz oznaczają zwycięstwo „zachodniej agentury”. Przekazy te pośrednio kreują również A. Łukaszenkę na osobę, która ochroniła kraj przed tego rodzaju tragedią.

Przekazy propagandowe emitowane w związku z protestami koncentrują się na budowie obrazu chaosu oraz upadku państwa, które ma miejsce tam, gdzie dany kraj prowadzi „prozachodnią” (nie otwarcie prorosyjską) politykę. Materiały i komentarze eksponują również kwestię „skrajnie negatywnego” wpływu protestów społecznych na państwo, co wykorzystywane jest do ograniczania nastrojów antyrządowych w Rosji i na Białorusi. Niepokojącym jest eksponowanie wątku zagrożenia dla ludności rosyjskiej, który w przyszłości może posłużyć do przeprowadzenia przez rosyjskie służby operacji w północnych regionach Kazachstanu, w których ludność etnicznie rosyjska stanowi poważną część społeczeństwa. W tym kontekście emitowane przez Rosjan przekazy oddziałują również na rosyjskojęzyczną ludność Kazachstanu wzbudzając niezadowolenie z działań rządu państwa oraz stymulują strach wobec protestujących oraz potencjalnych nowych elit politycznych. Odpowiednio stymulowane lęki mogą zostać ukierunkowane w stronę aktywności separatystycznej oraz eksponowania przez „lokalnych aktywistów” potrzeby objęcia przez Rosję „ochroną” ludności rosyjskiej zamieszkującej ten kraj. Obecnie Rosja otrzymała sytuację pozwalającą na przeprowadzenie operacji służącej stymulowaniu destabilizacji społeczno-politycznej Kazachstanu oraz jego dezintegracji terytorialnej. Pytaniem pozostaje, czy Federacja Rosyjska jest przygotowana na tego rodzaju działanie oraz czy dana operacja jest korzystna z perspektywy Kremla.

Zobacz również: