środa, 18 maja, 2022

Moskwa nie kryje niezadowolenia po odpowiedzi NATO i USA

Siergiej Ławrow, foto/kremlin.ru

W przysłanych przez USA i NATO odpowiedziach Moskwa „nie widzi pozytywnej reakcji” na swoje postulaty dotyczące Ukrainy i wschodniej flanki Sojuszu, stwierdził szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow.

W odpowiedziach NATO i USA na rosyjskie postulaty dotyczące tzw. „gwarancji bezpieczeństwa” są sygnały, które świadczą o szansach na rozpoczęcie „poważnego” dialogu, ale Rosja nie akceptuje sposobu, w jaki Sojusz Północnoatlantycki i Stany Zjednoczone odniosły się do głównych obaw Rosji, stwierdził minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, cytowany przez agencję Interfax.

„Jeśli chodzi o treść dokumentu, to znalazła się w nim reakcja, która pozwala liczyć na rozpoczęcie poważnych rozmów, ale jedynie w kwestiach o drugorzędnym znaczeniu. Wobec głównej kwestii pozytywnej reakcji nie ma”, ocenił Ławrow, odnosząc się do żądania Moskwy wycofania sił USA ze wschodniej flanki NATO oraz gwarancji, że Sojusz Północnoatlantycki zaprzestanie dalszego rozszerzenia w kierunku wschodnim.

Jak przypomniał, zdaniem Rosji aktywność NATO i samych USA na wschodniej flance Sojuszu, a zwłaszcza manewry wojskowe, Rosja postrzega jako zagrożenie dla swojego terytorium.

Co odpowiedziały Rosji NATO i USA?

Dokładna treść wysłanych przez Waszyngton i Brukselę odpowiedzi nie została opublikowana. Amerykański sekretarz stanu Antony Blinken powiedział jednak, że odpowiedź USA powstała „w koordynacji z Ukrainą oraz naszymi europejskimi sojusznikami i partnerami”.

Blinken oznajmił, że w przeznaczonej dla Rosji odpowiedzi Waszyngton przedstawił zdecydowane stanowisko USA w takich kwestiach, jak prawa narodów, w tym Ukrainy, do samodzielnego decydowania o swoich wyborach dotyczących sfery bezpieczeństwa, także do decydowania o tym, do jakich sojuszy chcą należeć.

Jednocześnie wskazał na kilka obszarów, w których USA i Rosja „mogłyby dojść do porozumienia”, takich jak kontrola zbrojeń czy traktaty nuklearne. „Jesteśmy otwarci na dialog”, zapewnił, dodając, że Stany Zjednoczone „preferują dyplomatyczne rozwiązywanie problemów”, a nie dążenie do konfrontacji.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zaznaczył z kolei w swojej odpowiedzi, że państwa sojusznicze chcą wysłuchać obaw i postulatów Kremla, ale Zachód także ma postulaty wobec Moskwy. Wezwał Rosję do wycofania swoich sił z Gruzji, Mołdawii i Ukrainy, według niego stacjonujących tam „bezprawnie”, a także do przestrzegania przez Rosję konwencji międzynarodowych, dotyczących broni biologicznej i chemicznej.

Jeśli chodzi o potencjalne przyjęcie Ukrainy do NATO, Stoltenberg zasugerował, że Sojusz nie będzie pytać się Rosji o zgodę w tej sprawie. „Daliśmy jasno do zrozumienia, że nie zrzekniemy się naszych podstawowych zasad”, powiedział. Jak podkreślił, „chodzi tu o szacunek do narodów i ich prawa do samostanowienia“.

Pieskow: Nie ma powodów do optymizmu

Odpowiadając na pytania dziennikarzy podczas wczorajszej (27 stycznia) konferencji prasowej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow podkreślił, że Antony Blinken i Jens Stoltenberg „absolutnie jednoznacznie wypowiedzieli się, iż obawy przedstawione przez Federację Rosyjską są dla nich nie do przyjęcia”.

„Z tego, co wczoraj oświadczyli nasi odpowiednicy (z USA i NATO – red.), jasne staje się, że w głównych kwestiach, podniesionych w dokumentach, które im przekazaliśmy, nie można powiedzieć, że nasze postulaty zostały wzięte pod uwagę czy że została zademonstrowana jakaś gotowość do uwzględnienia naszych obaw”, ocenił Pieskow

„Wobec takiego postawienia sprawy nie ma wielu powodów do optymizmu”, stwierdził prezydencki rzecznik, cytowany przez państwową agencję TASS.

Powstrzymał się jednak od jasnej odpowiedzi na pytanie, czy widzi pole do porozumienia między Moskwą a Zachodem.

Zobacz również: