czwartek, 9 grudnia, 2021

Motocykle Harley Davidson i amerykański bourbon nie podrożeją – czyli najciekawiej na G20 było w kuluarach

Po epoce Trumpa i długich miesiącach COVID-u, multilateralizm miał powrócić w wielkim stylu na rzymskim szczycie G20. Spotkanie przywódców odbyło się tuż przed konferencją klimatyczną COP 26. Zabrakło jednak nowych, ambitnych celów w walce z globalnym ociepleniem. Najistotniejsze rzeczy wydarzyły się za to w kuluarach: Amerykanie pogodzili się z Francuzami, Chiny pogroziły palcem Zachodowi, a USA i Unia Europejska zgodziły się złagodzić wzajemne cła.

Najważniejszym wydarzeniem weekendu było ogłoszone na marginesie szczytu porozumienie między USA a Unią Europejską dotyczące częściowego zniesienia cła na stal i aluminium z Europy. Waszyngton zgodził się na zlikwidowanie cła wynoszącego 25% na stal i 10% na aluminium dla określonego wolumenu importu tych towarów z UE. Dopuszczona wielkość bezcłowego eksportu ma być podobna do wolumenu sprzed decyzji Donalda Trumpa o wprowadzeniu ceł w 2018 r. Po amerykańskich naciskach Bruksela zgodziła się na kryterium pochodzenia dla tych towarów – muszą być w pełni produkowane w UE, nie mogą być rebrandigowanym chińskim produktem.

W zamian Bruksela zlikwidowała cła odwetowe na produkty z USA, m.in. bourbon i motocykle Harley-Davidson, których poziom miał być podwojony od 1 grudnia. Jak ogłosiła Katherine Tai, amerykański przedstawiciel ds. handlu, obie strony wycofają także wzajemne skargi do Międzynarodowej Organizacji Handlu (WTO).

Należy jednak podkreślić, że amerykańskie cła nie zostały całkowicie zniesione i w dalszym ciągu będą aktywnym narzędziem w arsenale Waszyngtonu, co odbije się na dalszej niepewności dla przedsiębiorstw handlujących stalą i aluminium na odcinku transatlantyckim.

Porozumienie ma być przyczynkiem do negocjacji w sprawie nowych regulacji w sektorze stali i aluminium, które mają długoterminowo rozwiązać amerykańsko-europejskie napięcia w tej sprawie, będą walczyć z nadprodukcją tego towaru z Chin i uwzględnią cele klimatyczne w procesie jego produkcji.

Brak ambicji w walce ze zmianami klimatycznymi

Ponieważ szczyt G20 odbywał się w przededniu i w dniu 26. Konferencji Stron Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP26), stawianie ambitnych celów klimatycznych były głównym tematem dyskusji. Oczekiwania wobec tego spotkania nie były zbyt wysokie, a mimo to trudno mówić o satysfakcjonującym rezultacie. Sekretarz generalny ONZ, António Guterres, wyjeżdżając z wydarzenia na COP26, stwierdził, że jego nadzieje nie zostały spełnione, ale równocześnie nie zostały pogrzebane. Premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson, zaznaczył, że w kontekście wyzwań klimatycznych jeszcze wiele pracy stoi przed światowymi decydentami, a ustalenia były „niewystarczające”. Jednak nie była to całkowita porażka.

Przywódcy, którzy w przeszłości w sprawach związanych z klimatem często nie znajdowali wspólnego języka, poparli ambitniejsze cele w walce ze zmianami klimatycznymi, aby ograniczyć globalne ocieplenie do 1.5°C w porównaniu do czasów przedprzemysłowych (w duchu jednego z głównych haseł COP26 – keep 1,5 alive). Zgodzili się także na zaprzestanie wspierania elektrowni węglowych w innych państwach, choć warto przypomnieć, że najwięksi inwestorzy, w tym Chiny, Korea Północna i Japonia, które są źródłem 95% takich transferów, złożyli taką deklarację jeszcze przed szczytem. Liderzy podkreślili również, że najpóźniej od 2023 r. państwa rozwijające mają otrzymać obiecane już wcześniej 100 mld dolarów rocznie na walkę ze zmianami klimatu.

Z drugiej strony przedstawiciele państw odpowiedzialnych za ponad 80% światowych emisji gazów cieplarnianych nie obiecali zaprzestania wykorzystywania węgla, nie zadeklarowali również konkretnych celów związanych z redukcją poziomu uwalniania metanu, choć podkreślili wagę tego problemu. Zwłaszcza ta pierwsza kwestia była rozczarowująca dla włoskich organizatorów, którzy napotkali duży opór ze strony m.in. Australii, Chin, Rosji i Arabii Saudyjskiej. Biden otwarcie skrytykował Rosję, Arabię Saudyjską i Chiny za brak ambicji w walce ze zmianami klimatu.

Co istotne, prezydent Rosji, Władimir Putin i przewodniczący ChRL, Xi Jinping, wzięli udział jedynie zdalnie (oficjalnie ze względu na pandemię), co było dla wielu wyraźnym sygnałem braku woli do ustępstw dot. zielonej transformacji, a także deprecjonowania znaczenia multilateralnego formatu G20 na rzecz negocjacji bilateralnych.

Iran, globalny CIT i Macron w błysku fleszy

Klimat i kwestia ceł na aluminium i stal nie były jedynymi ważnymi tematami, które zostały poruszone w kuluarach szczytu. Przywódcy zgromadzeni w Rzymie wyrazili ponowne poparcie dla minimalnego CIT-u dla międzynarodowych korporacji na poziomie 15% (pisał o tym na naszych łamach Łukasz Błoński). Ponadto Kanada ogłosiła oddanie kolejnych 200 mln dawek szczepionki na COVID-19 w ramach inicjatywy COVAX do końca 2022 r. Inni przywódcy wskazywali na potrzebę zwiększenia dostaw szczepionek dla krajów rozwijających się.

W trakcie szczytu odbyło się także spotkanie zorganizowane przez Joe Bidena poświęcone odporności globalnych łańcuchów dostaw, w którym wzięli udział przedstawiciele 15 państw i UE. Liderzy rozmawiali o tym, jak ograniczyć trwające właśnie międzynarodowe opóźnienia dostaw towarów  i jak w przyszłości nie pozwolić na podobne podażowe kryzysy.

Na spotkaniu tym nie pojawił się prezydent Francji, Emmanuel Macron. Pojawiły się spekulacje, że francuski prezydent chciał w ten sposób wyrazić swoje niezadowolenie z zerwania umowy na dostawy łodzi podwodnych, które Francja miała dostarczyć Australii. Kontrakt ten przejął Waszyngton. Jednak w oficjalnych wypowiedziach Macron i Biden wysyłali koncyliacyjne sygnały. Po spotkaniu w francuskiej ambasadzie w Rzymie obaj podkreślali postępy we wzajemnych relacjach i bilateralne porozumienia, które w ostatnich tygodniach zostały zawarte, m.in. dotyczące zaawansowanych technologii, sektora jądrowego czy sektora kosmicznego.

Na szczycie pojawił się również temat wskrzeszenia porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA). Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Niemcy wspólnie wydały oświadczenie, w którym podkreśliły zaniepokojenie przyspieszeniem przez Teheran programu jądrowego i ograniczania dostępu inspektorom Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA). Przywódcy podkreślili, że takie działania uniemożliwiają powrót do umowy. Joe Biden publicznie wyraził chęć reaktywacji JCPOA, jednocześnie potwierdzając, że po czerwcowym wyborze Ebrahim Raisiego na prezydenta Iranu negocjacje dodatkowo spowolniły.

Także Chiny wykorzystały spotkanie G20 do wysłania mocnego komunikatu. Szefa MSZ tego państwa, Wang Yi, ponownie przestrzegł zachodnie państwa przed mieszaniem się kwestie związane z Tajwanem. Wang podkreślił, że niedawne próby wsparcia Tajwanu są złamaniem ustaleń z Chińską Republiką Ludową i za dalsze działania Zachód „zapłaci odpowiednią cenę”.

Mozolne odbudowywanie ładu międzynarodowego

Zdaniem premiera Włoch, Mario Draghiego, szczyt w Rzymie pokazał, że multilateralizm nadal może być odpowiedzią na największe światowe wyzwania, a problemy, z którym ten system się borykał w ostatnich latach już są za nim. Trudno się jednak zgodzić z taką oceną –wiele poważnych sporów nie znalazło rozwiązania, a szczyt zdominowały ogólnikowe deklaracje i często bezowocne przeciąganie liny.

Trzeba jednak zauważyć, że samo spotkanie najważniejszych przywódców w jednym miejscu było istotne i zostało wykorzystane także na rozmowy bilateralne, które przyniosły na przykład poprawę w relacjach handlowych Waszyngtonu i Brukseli.

Wielu krytykuje brak konkretnych ustaleń dotyczących klimatu, lecz należy pamiętać, że G20 jest formatem, w którym osiągnięcie kompromisu w kwestiach klimatycznych jest wyjątkowo trudne. Samo wysłanie wspólnego sygnału o potrzebie pro-środowiskowych zmian przed COP26 ma dużą wagę, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że pochodzi od gremium, w którym uczestniczą państwa mocno uzależnione od paliw kopalnych, jak Australia, Rosja i Chiny.

Szczyt G20 uwidocznił równocześnie, jak poważne są napięcia pomiędzy największymi gospodarkami świata w postcovidowym i posttrumpowym świecie. Ponadto pokazał jak trudne będzie osiągnięcie ambitnych ustaleń na trwającym w Glasgow COP26. Wszak bez zgody państw G20 niewiele jest możliwe.

Zobacz również: