piątek, 7 października, 2022

Rosja konsekwentna w swojej opowieści

foto/kremlin.ru

W dniach 2 i 3 lutego strona rosyjska aktywnie komentowała informacje związane ze wsparciem jakie Zachód udziela Ukrainie w kontekście przeciwdziałania aktywności Federacji Rosyjskiej u granic Ukrainy oraz państw NATO. Do kluczowych przekazów odnoszących się do danej kwestii należały informacje nt. planów przekazania Ukrainie przez Polskę systemów Grom oraz Piorun. Strona rosyjska wpisała te informacje w kontekst kreowania obrazu „militaryzacji” Ukrainy dokonywanej rzekomo przez kraje NATO. Informacje nt. przekazania przez Polskę wsparcia Kijowowi skoncentrowały się na systemach przeciwlotniczych eksponując to, iż Polska udzieliła wsparcia w postaci nowoczesnej broni, która realnie zwiększa zdolności obronne Ukrainy.

Rosyjskie ośrodki propagandowe koncentrują się na prowadzeniu dwutorowej aktywności odnoszącej się do sytuacji wokół granic Ukrainy. Z jednej strony, kontynuowany jest kierunek służący kreowaniu Ukrainy na przygotowującą się do ofensywy na tzw. DRL/ŁRL (ściąganie sprzętu nad granicę, opracowywanie plan ataku). Z drugiej strony, rozwijany jest kierunek dotyczący „militaryzacji” Ukrainy przez państwa NATO. Drugi z wymienionych, połączony jest z kwestią kreowania USA i Zachodu na stronę prowokującą wojnę i „militaryzującą” kraje takie jak Polska i Litwa. Słowo „militaryzacja” nie jest używane przypadkowo. Wiąże się ono z negatywnym ładunkiem emocjonalnym – lobbowanie tego pojęcia w stosunku do działań Zachodu ma służyć odświeżeniu pamięci o Zimnej Wojnie oraz o rzekomych „agresywnych” działaniach Sojuszu Północnoatlantyckiego, które „niemalże doprowadziły” do wybuchu III wojny światowej.

Rosyjskie komunikaty i komentarze odnoszące się do planów udzielenia przez Polskę wsparcia Ukrainie w postaci sprzętu wojskowego, ukazywane są zatem jako „popychanie” przez Warszawę Kijowa w stronę wojny. Rosyjskie przekazy na ten temat, w dniu 02.02.2022 zostały połączone z komentarzami nt. planowanego przerzutu przez USA dodatkowych sił do krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W rosyjskiej wizji rzeczywistości, Polska „militaryzuje” zatem Ukrainę, będąc „militaryzowaną” przez USA. Odpowiednio formowane przekazy tworzą więc dla rosyjskiego odbiorcy „logiczną” całość – USA nakazuje Polsce wspierać Ukrainę oraz nakłania Warszawę do udzielenia zgody na rozmieszczenie na obszarze RP dodatkowych amerykańskich sił. Wszystko to w celu wywołania „nowej wojny”, mającej na celu zniszczenie „siły dobra” jaką jest Federacja Rosyjska przy ograniczeniu ryzyka poniesienia przez USA strat (narracja o prowadzeniu wojny rękami Polaków i Ukraińców). Wskazany obraz rzeczywistości uformowany przez rosyjski aparat propagandowy (odwołujący się do mitów z czasów Zimnej Wojny) lobbowany jest nie tylko w Rosji, ale również w infosferze Ukrainy, Białorusi, Polski oraz pozostałych państw NATO. Narracje te najłatwiej trafiają jednak do osób trwale znajdujących się pod wpływem rosyjskiego aparatu dezinformacyjnego – to jest obywateli Fed. Rosyjskiej. Przekaz dostosowywany jest przy tym do specyfiki innych państw – np. w Polsce rozwijany jest w kierunku stymulowania nastrojów antyukraińskich (m.in. w oparciu o zakorzenione stereotypy).

Najbliższe tygodnie prawdopodobnie nie przyniosą zasadniczych zmian w kierunkach działań Federacji Rosyjskiej. Kreml ze zmienną intensywnością będzie budował wrażenie gotowości do rozpoczęcia ofensywy pełnowymiarowej lub operacji wyprowadzonej z okupowanego Donbasu. Aktywności militarnej (m.in. ruch wojsk) nadal będą towarzyszyć działania z zakresu operacji informacyjno-psychologicznych. Kreml zależnie od sytuacji będzie wzmacniał lub ograniczał budowę przekazów nt. ryzyka „ukraińskiego ataku na Donbas” lub ryzyka „zaistnienia prowokacji” na granicy ukraińsko-białoruskiej i ukraińsko-rosyjskiej. Strona rosyjska wyraźnie nie spodziewała się tak stanowczej reakcji USA i państw NATO, co wywoła kolejne próby nacisków ze strony Rosji (kolejne groźby), które będą miały na celu zmuszenie USA i Ukrainy do przyjęcia żądań Kremla (m.in. przyjęcie przez Kijów rosyjskiej interpretacji tzw. porozumień mińskich). Ryzyko przeprowadzenia przez Siły Zbrojne Fed. Rosyjskiej operacji pełnowymiarowej przeciwko Ukrainy istnieje. Dostarczanie Ukrainie broni o charakterze defensywnym przez USA, Wlk. Brytanię i Polskę (systemy przeciwlotnicze i przeciwpancerne) stanowią jednak czynnik, który zmusza Rosję do „przemyślenia” swoich planów.

Zasadnym wydaje się być stwierdzenie, iż strona rosyjska wyciągnęła wnioski z wojny w Gruzji oraz wojny na Donbasie. W obu przypadkach użycie przez strony konfliktu przeciwlotniczych zestawów rakietowych w znacznym stopniu ograniczyły zdolności sił powietrznych stron konfliktu. Podobnie, strona rosyjska świadoma jest ilości systemów przeciwpancernych posiadanych przez Ukrainę. Warto pamiętać, iż SZ Ukrainy są nasączone poważną ilością rodzimych środków przeciwpancernych – potencjał ten został również wsparty o dostawy amerykańskich systemów Javelin oraz brytyjskich NLAV. Warto również pamiętać o poważnej liczbie rezerwistów (posiadających doświadczenie bojowe – ich liczbę szacuje się do 500 tys.), którzy również mogą stanowić czynnik, który odmieni sytuację na korzyść Ukrainy na froncie potencjalnej wojny. W obliczu tych czynników, strona rosyjska podejmując decyzję o ataku musi liczyć się z ogromnymi stratami w sprzęcie i sile żywej. Niemożliwym wydaje się przy tym wariant przeprowadzenia przez Fed. Rosyjską „zwycięskiego blitzkriegu”.

Wymienione czynniki zapewne wpływają na proces decyzyjny na Kremlu, co pozwala nam sądzić, iż ryzyko operacji pełnowymiarowej m.in. dzięki reakcji NATO pozostaje relatywnie odległe. Rosyjskie działania informacyjne wspierane o aktywność struktur wojskowych warto więc rozpatrywać przede wszystkim jako element budowy nacisków na Zachód oraz Kijów, a także czynnik wykorzystywany przez Kreml do destabilizacji sytuacji społeczno-politycznej na Ukrainie.

Zobacz również: