środa, 18 maja, 2022

Rosja ofiarą polskiej rusofobii – czyli odwrócenie uwagi od poważnych problemów

foto/mat.prasowy

Rosyjski aparat propagandowy nadal stara się deprecjonować obraz Polski kreując nasz kraj na państwo „oszalałe z rusofobii”, „prowokujące konflikty i napięcia” oraz „popadające w ruinę” z powodu zrywania więzi gospodarczych z Rosją. Niektóre przekazy generowane są wprost przez autorytety związane z Rosją. Inne z kolei to zmanipulowane komentarze odnoszące się do polskich polityków czy komentarze powstałe w efekcie wypowiedzi polityków z „zaprzyjaźnionych państw”.

Jednym z interesujących przykładów nagłaśniania tez autorytetu z „zaprzyjaźnionego państwa” jest kwestia komentarzy odnoszących się do wypowiedzi Aleksandra Łukaszenki, która padła 24.04.2022. Zgodnie ze słowami białoruskiego „prezydenta”, na granicy państw UE z Białorusią stoją rzekomo ogromne kolejki obywateli państw takich jak Polska, Litwa i Łotwa, którzy pragną przybyć na Białoruś, aby zakupić niezbędne dla życia towary. Zgodnie z przekazem w Polsce oraz na Litwie i Łotwie, brakuje nawet soli i kaszy, po którą obywatele „biednych krajów UE” przybywają na „bogatą Białoruś”. Przekazy te nie tylko mają na celu oddziaływanie na Białorusinów, którzy w ten sposób są przekonywani, co do „dobrobytu” panującego na Białorusi (państwo to rzekomo zapewnia swoim obywatelom lepszy poziom życia niż Polska), lecz wspierają narracje rosyjskie o upadku gospodarczym Polski i Litwy, co związane jest z nałożonymi na Rosję i Białoruś sankcjami. Zgodnie z tym obrazem rzeczywistości Polska, Litwa i Łotwa, cierpią z powodu własnej „rusofobii”, która skłoniła dane państwa do stymulowania procesu nakładania przez Zachód na Rosję sankcji gospodarczych (rzekomo niewpływających na poziom życia Rosjan i Białorusinów).

W tym kontekście kremlowskie ośrodki propagandowe wyeksponowały przekazy o Polsce jako kraju skrajnie „rusofobicznym”, którego politycy dążą do zniszczenia „pokojowej koegzystencji” Zachodu i Rosji. W ten sposób Rosjanie skomentowali słowa premiera M. Morawieckiego, który w Katowicach (25.04.2022) stwierdził: „Nie obawiam się zerwania handlu z Rosją, tylko tego, że szybko znajdą się tacy, którzy będą chcieli te łańcuchy odtwarzać. Musimy stworzyć tamę dla rosyjskiej agresji i nie godzić się na to, by było tak, jak było”. W rosyjskiej percepcji rzeczywistości słowa te oznaczają, iż Polska będzie dążyć do tego, aby zakłócić możliwość doprowadzenia relacji pomiędzy Rosją, a Zachodem do stanu „właściwego”/”normalnego”. Komentując te słowa, kremlowskie ośrodki propagandowe nie wskazały na to, iż polityka sankcyjna Zachodu jest efektem rosyjskiej agresji skierowanej przeciwko Ukrainie, lecz zaznaczono, iż jej źródłem jest „rusofobia”. W ten sposób sankcje nakładane na Rosję przedstawiane są jako „bezpodstawne” i „szkodliwe” nie tylko dla Rosji, ale rzekomo przede wszystkim dla państw takich jak Polska.

Powyższe działania są elementem budowy fałszywego obrazu rzeczywistości, zgodnie z którym Rosja nie jest agresorem, lecz ofiarą „Zachodniej rusofobii”. W tej wizji świata, Białoruś i Rosja są państwami stabilnymi gospodarczo, co zestawiane jest w kontraście z państwami „upadającymi” i „biednymi” takimi jak Polska.

Równolegle Kreml stara się kontynuować propagandę sukcesu starając się przekonać, iż obecny stan wojny na Ukrainie to wielkie zwycięstwo Rosji, w obliczu którego już w krótce dojdzie do rozpadu NATO (które rzekomo przerażone jest potęgą rosyjskiej armii). Rosyjskie ośrodki propagandowe starają się przy tym odwracać uwagę Rosjan i Białorusinów od poważnych problemów takich jak powtarzające się „pożary” w ważnych dla Fed. Rosyjskiej obiektach (m.in. wybuchy w Briańsku). Uwagę odbiorców angażują natomiast kwestie takie jak rzekome plany Służby Bezpieczeństwa Ukrainy dot. dokonania serii zabójstw na rosyjskich „dziennikarzach”. Warto podkreślić, iż zgodnie ze stanem z g. 14:00 (dnia 25.04.2022), Rosjanie nadal nie ustalili wersji (spójnej narracji) dot. przyczyn zniszczenia bazy paliwowej w Briańsku – sprawa jest nadal wyciszana. Równolegle nagłośniono natomiast przekaz nt. rzekomego związku Służby Bezpieczeństwa Ukrainy z rzekomym planem zabójstwa Władimira Sołowiowa, którego mieli dokonać „rosyjscy neonaziści”. Eksponowanie wątku „planu zabójstwa” Sołowiowa możemy interpretować jako próbę odwrócenia uwagi od palącego problemu jakim jest możliwa utrata przez rosyjskie służby kontroli nad sytuacją w obwodach Fed. Rosyjskiej graniczących z Ukrainą (potencjalne problemy z przeciwdziałaniem aktywności ukraińskich służb).

Zobacz również: