
Pozwalają na utrzymanie ciągłości istnienia zaginionych gatunków, a przy okazji ucza i bawią. nie wyobrażamy sobie ochrony gatunkowej i edukacji przyrodniczej bez istnienia ogrodów zoologicznych. niestety, w sytuacji konfliktu zbrojnego, los zwierzat zamkniętych w ZOO bywa przeważnie tragiczny. Dotyczy to zarówno wielkich konfliktów – takich jak II Wojna Światowa, jak tych bardziej lokalnych, na przykład wojny w byłej Jugosławii, trwającej od lipca 1936 do kwietnia 1939 roku, wojny w Hiszpanii, czy trwającej obecnie agresji Rosji na Ukrainę.
Świat zupełnie już niemal zapomniał o pierwszej wielkiej rzezi zwierząt w ZOO, która miała miejsce w Barcelonie, podczas wojny domowej w Hiszpanii. Według Gazety Gdańskiej z maja 1939 roku ogród, znany przed wojną z bardzo dużej liczby zwierząt, przedstawiał po zakończeniu wojny obraz niesłychanego zniszczenia.Większość wspaniałych okazów wyginęła. Głównie z głodu. Taki los spotkał ulubienicę najmłodszych -słonicę Julię, żyrafy, zebry, czy foki. Przetrwały za to potwornie wychudzone niedźwiedzie. Większość ryb została zjedzona przez mieszkanców miasta, co kończyło się róznie – bo jak zaznacza gazeta nikt nie zastanawiał się, czy są to gatunki jadalne . Tak wyglądało preludium, o którym polska prasa wspomninała cztery miesiące przed wybuchem największego jak dotąd konfliktu w historii wojny.
Po 1 września 1939 roku w ZOO w Warszawie wiele bardzo cennych zwierząt zginęło od bombardowań. Taki los spotkał ulubioną słonicę młodych warszawiaków – Kasię, jedną z dwóch żyraf, konie Przewalskiego czy tapira. Druga żyrafa także nie przetrzymała oblężenia miasta. Nie dokarmiane lwy morskie i foki wydostały się z uszkodzonych basenów i dręczone głodem zginęły w Wiśle. Wiele zwierząt zostało zaś po prostu zjedzionych. Najcenniejsze, w tym ulubienica warszawiaków Tuzinka, wywieziono do Rzeszy. W ten sposób większośc zwierzęcych mieszkańców ogrodu poniosła śmierć.
Rok 1945 w Berlinie przetrwało zaledwie 91 z ponad 3700 zwierząt. Podczas oblężenia stolicy Rzeszy zgineły między innymi polskie żubry, skradzione z Lasu Wolskiego.
Wcale nie lepiej było we Wrocławiu. Oblężenie miasta przetrwało zaledwie 300, czyli 1/6 pierowtnego stanu. Wśród nich jedna żyrafa, zebra, kudu, tapiry, wielbłądy, hipopotamy, pawiany masajskie, lew Astor i sławny szympans Moritz, który palił papierosy i potrafił jeżdzić na rowerze.
Zwierzęta mieszkające w Zoo w Belgradzie gineły dwa razy. Po raz pierwszy tamtejszy ogród zoologiczny został w zasadzie zrównany z ziemią w 1941 roku przez niemieckie samoloty. Po raz drugi ucierpiał w 1999 roku od nalotów NATO. Do dziś żyje w tamtejszym ZOO aligator meksykanski Muja, który trafił tam w sierpniu 1937 roku, przeżył oba naloty i jest dziś najstarszym żyjącym w niewoli przedstawicielem swojego gatunku.
W 2022 roku wojska rosyjskie zniszczyły charkowski Eko-park, jeden z największych ogrodów zooloicznych na Ukrainie. Zbombardowały też Zoo w ukraińskiej Jasohorodce. Ogród znajdował się w strefie buforowej pomiędzy najeźdźcami i obrońcami. Wskutek ostrzałów zginęły setki zwierząt. Inne uciekły, znajdując schronienie w pobliskich lasach lub na prywatnych podwórkach tych, którzy zostali w okolicy. Gdy personel ogrodu wrócił do pracy w kwietniu, cały teren ogrodu usianu był zwłokami ich podopiecznych. Zabito ponad 160 strusi i około 80 zwierząt parzystokopytnych, w tym wszystkie alpaki. W ogrodzie zoologicznym w miejscowości Jampil, żołnierze rosyjscy mieli zjeść osły, bizona, kangura i wilki. Z kolei w Zoo w Łymanie zwierzęta zjadały się nawzajem z głodu i rzucały się na ludzi.
Karol Łukaszewicz, człowiek który odbudował a potem zarządzał, w latach 1947 – 1965, Zoo we Wrocławiu, napisał, że nie ma bardziej pokojowej instytucji jak zoo. Wojny odznaczają dla niej zawsze śmiertelne niebezpieczeństwo, grożą powolnym uwiądem lub szeroką zagładą.
(Red.) oprac. BG, fot: Słonica Kasia z małą słoniczką Tuzinką, rok 1937, Warszawa, zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego.

