wtorek, 18 stycznia, 2022

Ukraina blokuje pociągi z Chin przez Polskę

foto/mat. prasowy

Ukraina żąda więcej zezwoleń dla ciężarówek i grozi Polsce zatrzymaniem ruchu pociągów towarowych z Chin. Przedsiębiorcy importujący towary z Chin drogą kolejową mają się czym martwić. Na skutek działań reżimu Łukaszenki na polskiej granicy, pociągi do Małaszewicz już mają prawie 3-tygodniowe opóźnienie. 

Od tygodnia nie kursują pociągi z Chin do Polski przez Ukrainę. Z tej trasy korzysta przede wszystkim PKP LHS, która na początku roku uruchomiła operatorski pociąg z Chin. LHS podkreśla, że jest to pierwsze na Nowym Jedwabnym Szlaku połączenie stworzone przez polski podmiot. PKP LHS współpracuje już z czterema chińskimi prowincjami, przewozi też ładunki z Korei. 

Plusem trasy z Chin do Sławkowa jest krótki czas przejazdu, wynoszący 12-14 dni. Na tej trasie kontenery są przeładowywane tylko na granicy Chin z Kazachstanem, skąd połączeniem szerokotorowym trafiają do Sławkowa. Jadąc trasą północną czeka je przeładunek w Małaszewiczach.  

Ukraina zablokowała tranzyt domagając się od Polski więcej zezwoleń dla samochodów ciężarowych. W 2021 roku Polska przekazała Ukrainie 160 tys. zezwoleń i tyle samo otrzymała. W tym roku Ministerstwo Infrastruktury przekazało dodatkowo tysiąc zezwoleń na przewóz tlenu dla potrzeb medycznych. Ukraińcy domagają się na przyszły rok 200 tys. 

Ukraińcy uważają, że brak zezwoleń ogranicza ich handel zagraniczny. Wiceminister rozwoju gospodarczego, handlu i gospodarstwa wiejskiego chce złożyć na Polskę pozew do Brukseli. 

Polska wskazuje, że nie może być mowy o blokowaniu wymiany handlowej, skoro polscy przewoźnicy wykorzystują zaledwie połowę zezwoleń. – Instytucja zezwoleń ma na celu zrównanie dostępu do rynku przewoźnikom po obu stronach granicy. Ponadto brak troski o modernizację i reorganizację pracy służb na granicy i budowę nowych przejść granicznych, przy obecnym wzroście wymiany handlowej doprowadzi wkrótce do wielkich zatorów na granicy. Przejścia graniczne na Ukrainę już teraz słyną z długiego czasu odprawy i kolejek. 

Wiceminister infrastruktury Rafał Weber uważa, że jest możliwość zwiększenia kontyngentu zezwoleń, ale pod warunkiem poprawy infrastruktury drogowej, tak by przejazd przez granicę był zdecydowanie szybszy. – To zadanie spoczywa na obu państwach. Ustaliliśmy memorandum dotyczące dobowej liczby pojazdów mających przekraczać cztery drogowe przejścia graniczne – Dorohusk, Korczowa, Medyka, Hrebenne. Niestety, nie osiągamy nawet 80 proc. zakładanej liczby. W Korczowej od 2016 roku po polskiej stronie jest pusty terminal do odprawy ciężkich pojazdów. Czeka na otwarcie takiego samego terminalu po stronie ukraińskiej – przypomina wiceminister Weber. 

Zobacz również: