środa, 7 grudnia, 2022

Czy Polacy zrzucą się na elektrownię jądrową?

Polska ogłosiła wielki plan budowy elektrowni jądrowej. Pozostaje tylko pytanie, skąd wziąć na nią pieniądze. Premier zapewnia, że chętnych do finansowania inwestycji nie brakuje i już ustawiają się w kolejce. Rzeczywistość może być jednak dużo bardziej bolesna. — Musi skończyć się na dodatkowej opłacie w rachunku za prąd. Nie widzę innego wyjścia — mówi Business Insider Polska ekspert. Rząd jednak zarzeka się, że o takim rozwiązaniu nie ma mowy i obecnie nad niczym takim nie pracuje.

Budowa elektrowni atomowej w Polsce to jedno z największych przedsięwzięć w najnowszej historii naszego kraju. I to również pod względem finansowym.

Jak powiedział niedawno premier Mateusz Morawiecki, łączny koszt inwestycji to ok. 20 mld dol., co przy obecnym kursie daje blisko 100 mld zł. Dla porównania budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego to według rządowych szacunków wydatek rzędu 35 mld zł, Baltic Pipe — 1,6 mld euro, a przekop Mierzei Wiślanej — blisko 2 mld zł.

Amerykański Westinghouse będzie odpowiedzialny za budowę pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Co o niej wiemy? Finalizacja inwestycji planowana jest na 2033 r.

Reaktory staną na Pomorzu w gminie Choczewo (dokładniej: Lubiatowo-Kopalino), czyli około20 km od Żarnowca, gdzie w czasie PRL trwała budowa elektrowni atomowej bazującej na technologii Związku Radzieckiego. Konstrukcja ma wytrzymać uderzenie samolotu, a brak zasilania nie doprowadzi do awarii, jaka miała miejsce np. w Fukushimie.

Nie sztuka jednak ogłosić gigantyczny program na 11 lat wprzód, ale znaleźć na niego pieniądze. Problem finansowania elektrowni atomowej może spędzać rządowi sen z powiek w najbliższych latach.

Zdaniem Dominika Brodackiego, analityka ds. energetycznych Polityki Insight, jesteśmy w tej kwestii pod ścianą.

— Prędzej czy później rząd będzie musiał wprowadzić dodatkową opłatę do rachunku za prąd. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza – twierdzi Brodacki w rozmowie z Business Insider Polska.

Jako przykład podaje tutaj choćby opłatę kogeneracyjną czy mocową, którą już dziś w rachunku za energię widzimy.

Tymczasem władze resortu klimatu uspokajają.

„Informujemy, że nie toczą się żadne prace nad podatkiem ani innymi opłatami lub daninami na sfinansowanie budowy elektrowni jądrowej. Takie rozwiązania zwiększałby inflację uderzając w polską gospodarkę i społeczeństwo. Celem rządu jest stworzenie takiego modelu biznesowego, który pozwoli na obniżenie kosztów energii elektrycznej dla odbiorców końcowych. Przyczyni się to do utrzymania miejsc pracy w przemyśle i innych sektorach gospodarki oraz do reindustrializacji kraju” — czytamy w komunikacie ministerstwa.

Zobacz również: