środa, 20 października, 2021

Jakie towary i usługi jeszcze podrożeją?

foto/mat.prasowy

Wzrost rachunków za energię jest nieunikniony. Wydatki klientów indywidualnych mogą urosnąć nawet o 20 proc. Podwyżki nie ominą też odbiorców przemysłowych, a to oznacza, że rosnące ceny prądu pociągną za sobą wzrost cen wielu towarów i usług.

O tym, jak bardzo urosną nasze rachunki za prąd, dowiemy się za kilka miesięcy. Nowe stawki zatwierdzi Urząd Regulacji Energetyki. Na przełomie października i listopada URE otrzyma wnioski od sprzedawców energii, w których firmy będą domagać się ustalenia poziomu taryf za energię elektryczną na kolejny rok. To, że ceny energii wzrosną, jest pewne. Po pierwsze, w ekspresowym tempie rosną ceny energii na rynku hurtowym, po drugie rosną ceny uprawnień do emisji CO2. Tylko w ciągu ostatnich 4 lat te ostatnie wzrosły z ok. 5 euro do ponad 60 euro za tonę.

Prezes Enei Paweł Szczeszek już jakiś czas temu potwierdził, że firma będzie wnioskować o podwyżkę taryfy na energię dla gospodarstw domowych. Firma chce ubiegać się o blisko 40-procentowy wzrost cen. Zdaniem analityków mBanku, jeśli hurtowe ceny energii elektrycznej utrzymają się na obecnie obserwowanych pułapach, rachunki klientów indywidualnych powiększą się nawet o 20 proc. Podwyżki nie ominą też odbiorców przemysłowych, a to oznacza, że wpłyną na koszty towarów i usług.

– Na podwyżki narażone są produkty najbardziej energochłonne, do których produkcji zużywa się najwięcej energii. Wzrostu cen różnych nośników energii, nie tylko energii elektrycznej, ale też np. gazu czy ciepła, możemy spodziewać się w ostatnim kwartale tego roku, a w szczególności w pierwszym kwartale 2022 r. W pierwszej kolejności odczują go firmy, w drugiej zaś odbiorcy indywidualni, chronieni taryfami – mówi Krzysztof Mrówczyński, kierownik zespołu Analiz Sektorowych z Departamentu Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao SA.

PIECZYWO I WYROBY PIEKARNICZE

Podrożeć może przede wszystkim żywność. Z danych GUS wynika, że żywność w sierpniu była średnio o 3,9 proc. droższa niż rok wcześniej. W tym samym czasie energia zdrożała o 6,1 proc. – Produkcja żywności jest jedną z najbardziej energochłonnych, zaraz po transporcie i przemyśle ciężkim. Energii elektrycznej potrzebujemy do wszystkiego: od procesów produkcyjnych, po procesy przechowalnicze, chłodnicze, zapewnienie bezpieczeństwa żywności – mówi Andrzej Gartner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Na pewno wzrosną ceny pieczywa i wyrobów piekarniczych. W sierpniu rok do roku zdrożały już 6,6%. Przy ich produkcji zużywa się dużo energii, a do tego w szalonym tempie rosną koszty nawozów, które stosuje pod uprawę zbóż. To także pokłosie rosnących cen energii – przemysł chemiczny zużywa jej na potęgę.

MIĘSO

Rykoszetem dostanie też mięso. Drób już bardzo zdrożał. Z danych GUS wynika, że w sierpniu rok do roku ceny urosły o 25 proc. To pokłosie ptasiej grypy, ale i rosnących kosztów produkcji, w tym cen energii. Wypada też wspomnieć, że na koszt mięsa wpływa wiele innych czynników, w tym także ceny nawozów. Te potrzebne są do uprawy zbóż, a zboża do produkcji paszy.

MLEKO I PRZETWORY MLECZNE

Wzrost rachunków za prąd odbije się także na cenach mleka i przetworów mlecznych. – Branża mleczarska zużywa dużo energii nie tylko do produkcji, ale i procesów chłodzenia, i przechowywania. Jeśli dołożymy do tego, że podrożeją opakowania, bo one też są produkowane przy użyciu energii elektrycznej oraz transportu, to wzrost cen może być bardzo zauważalny – mówi Andrzej Gartner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

MROŻONE OWOCE I WARZYWA

Drożejący prąd odbije się też na cenach mrożonych warzyw i owoców. Te trzeba przechowywać w chłodniach, a to dodatkowe koszty prądu. Już zeszłoroczne podwyżki skutkowały droższymi mrożonymi owocami morza (wzrost cen o 12,1 proc. rdr), warzywami (+3,5 proc. rdr) oraz owocami (+2,6 proc. rdr). Zdaniem dyrektora generalnego PFPŻ podwyżki żywności są nieuniknione. – Producenci żywności nie mają już żadnej poduszki finansowej, żeby kompensować podwyżki kosztów, jak wzrost cen energii, transportu, podatki. Dotąd koszty były kompensowane, ale ostatnie lata wydrenowały kompletnie zasoby producentów żywności. Teraz widać wyraźnie, że każde podnoszenie kosztów jest przenoszone na ceny. Nie ma już wyjścia, inaczej producenci by bankrutowali – twierdzi Andrzej Gartner.

MATERIAŁY BUDOWLANE

Wzrost cen energii elektrycznej przełoży się koszt materiałów budowlanych. – W 2020 r. wydatki na energię w przemyśle mineralnym pochłaniały 4,6 proc. przychodów – informuje Krzysztof Mrówczyński z Banku Pekao SA. Z danych Grupy PSB wynika, że w ciągu pierwszego półrocza tego roku ceny materiałów budowlanych wzrosły średnio o 5,5 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej. Najbardziej urosły ceny płyt OSB (blisko 27 proc.), izolacji termicznych (15,1 proc.), suchej zabudowy (11,5 proc).

MEBLE

Koszty energii elektrycznej wpłyną na cenę mebli. Przemysł drzewny także zaliczany jest do najbardziej energochłonnych. Do tego branża meblarska odczuwa mocny deficyt drewna, a jego stawki od wielu miesięcy biją rekordy.

SPRZĘT AGD

Wzrosnąć mogą też ceny sprzętu AGD. Przede wszystkim dlatego, że w dużej mierze oparty jest o stal. Przemysł hutniczy znajduje się w czołówce najbardziej energochłonnych. Według danych GUS w całkowitym zużyciu energii w przemyśle przetwórczym około 60 proc. energii zużywają przemysły: hutniczy, chemiczny i mineralny. Do tego ceny stali stale rosną, bo brakuje jej na rynku. Polski Instytut Ekonomiczny podaje, że Polska gospodarka zużywa obecnie więcej stali niż przed pandemią, a zapotrzebowanie jest dwa razy większe niż bieżąca produkcja.

NAJEM I ZAKWATEROWANIE

Rosnące ceny energii pociągną też wzrost cen usług. Drożej będzie w hotelach. – W usługach najczęściej koszty przerzuca się na odbiorców. Największy udział kosztów energii występuje w branży nieruchomości, mam tu na myśli wynajem nieruchomości, np. komercyjnych. Dalej jest zakwaterowanie. Tu koszty energii pochłaniają aż 5 proc. przychodów. Sytuacja w sektorze hotelarskim jest wciąż trudna, a czwarta fala pandemii przybiera na sile. Właściciele obiektów z pewnością będą próbowali przerzucać rosnące koszty na odbiorców – mówi Krzysztof Mrówczyński, kierownik zespołu Analiz Sektorowych z Departamentu Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao SA.

RESTAURACJE, FRYZJERZY I KOSMETYCZKI

Zdrożeją też cenniki w restauracjach, cukierniach, zakładach fryzjerskich i u kosmetyczek. Tutaj też przedsiębiorcy będą przerzucać koszty rosnących rachunków za energię na klientów. Restauratorzy już zapowiadają, że albo będą podwyższać ceny, albo zmniejszać gramaturę dań. Fryzjerzy też nie pozostaną dłużni. – Suszarki, prostownice, do tego oświetlenie nawet przez 12 godzin dziennie. Rachunki za prąd już teraz sięgają kilku tysięcy złotych. Nie ma możliwości, by ceny usług nie wzrosły wobec tak pokaźnych wydatków. Do tego nie wiadomo, jakie zmiany czekają nas po wprowadzeniu Polskiego Ładu. Pewne jest jedno, od nowego roku będzie drożej. O ile, nie wiadomo – mówi pani Katarzyna, właścicielka salonu fryzjerskiego działającego na Podkarpaciu.

TRANSPORT

Spodziewać można się też wzrostu cen biletów, zwłaszcza kolejowych. – Transport kolejowy korzysta z trakcji, dlatego ceny biletów mogą wzrosnąć w ślad za rosnącymi cenami energii – mówi Krzysztof Mrówczyński z Banku Pekao SA. Od sierpnia tego roku już wzrosły ceny biletów kolejowych w obszarze województwa małopolskiego. „Zmiana cen biletów dotyczy wszystkich połączeń wojewódzkich realizowanych na terenie województwa małopolskiego, obsługiwanych przez Polregio, Koleje Małopolskie oraz Koleje Śląskie” – podawało Polregio. Wielu przewoźników podwyżki zostawia sobie na nowy rok. Cenniki wzrosnąć mogą już od stycznia czy lutego.

Zobacz również: