
Już ponad miesiąc minął od czasu rezygnacji Michała Probierza z funkcji selekcjonera reprezentacji Polski. Kto dziś jest najbliżej objęcia tej posady?
Ostatnie lata w polskiej kadrze przypominają prawdziwy serial – pojawia się nowy trener, wydaje się, że drużyna zmierza w tym mitycznym „dobrym kierunku”, potem przychodzą problemy sportowe, jakaś afera i prezes PZPN musi znowu rozpoczynać poszukiwania kolejnego szkoleniowca. Co więcej, sam proces wyboru wygląda często podobnie do poprzednich lat. Ponownie pojawiło się wiele nazwisk potencjalnych kandydatów – od trenerów z polskiego podwórka po zagraniczne osobistości, z Garethem Southgatem, byłym szkoleniowcem Anglików, na czele.
Warto przy tym przypomnieć, że sam nowy selekcjoner nie odmieni magicznie gry polskiej reprezentacji. To po prostu tak nie działa. Wielu kibiców oczekuje kompletnej metamorfozy i zmiany podejścia zawodników, ale problem kadry nigdy nie tkwił wyłącznie w trenerze. To kwestia systemowa.
No dobrze – kto więc w obecnej „sadze o nowym selekcjonerze” ma największe szanse? W ostatnich tygodniach pojawiło się wiele nazwisk – zarówno polskich, jak i zagranicznych szkoleniowców. Na czoło tego wyścigu po schedę po Probierzu ostatecznie wysunęli się Maciej Skorża, Jan Urban, Jerzy Brzęczek, Marek Papszun i Adam Nawałka.
Już miesiąc temu pojawiły się doniesienia, że faworytem prezesa PZPN, Cezarego Kuleszy, jest Maciej Skorża. I rzeczywiście – jego kandydatura miała solidne podstawy. Skorża ma bogate doświadczenie w prowadzeniu najlepszych polskich klubów (Legia Warszawa, Lech Poznań), a obecnie pracuje w japońskim Urawa Red Diamonds. Potrafił tam wygrywać – zdobył łącznie cztery mistrzostwa Polski oraz wygrał azjatycką Ligę Mistrzów.
Nic więc dziwnego, że wydawał się jednym z najpoważniejszych kandydatów. I kiedy wszystko wskazywało na to, że już na pewno obejmie kadrę – bo przecież reprezentacji się nie odmawia – Skorża odmówił. Według nieoficjalnych informacji nie chciał porzucać pracy w Japonii i złamać słowa danego właścicielom klubu.
Z kolei nazwisko Adama Nawałki od razu wzbudziło sentyment wśród kibiców. W końcu wszyscy pamiętają piękne chwile z EURO 2016, kiedy to kadra pod jego wodzą odpadła dopiero w ćwierćfinale, po rzutach karnych z Portugalią. Nawałka urósł z czasem do roli pewnego mitu narodowego – tego, który może znów osiągnąć sukces.
Jednak, jak się okazuje, uważali tak tylko kibice, a nie działacze PZPN. Cezary Kulesza ostatecznie nie zainteresował się na poważnie kandydaturą byłego selekcjonera.
Kolejne znane nazwisko to Marek Papszun – trener, który dzięki wieloletniej pracy w Rakowie Częstochowa zasłużył na szacunek i wzbudził duże nadzieje w kontekście reprezentacji. Problem w tym, że najbardziej był zainteresowany kadrą… dwa lata temu. Wtedy był jednym z głównych kandydatów, ale Kulesza niespodziewanie postawił na Probierza, zostawiając Papszuna na lodzie.
Teraz role się odwróciły. Jeśli prezes PZPN ponownie myślał o szkoleniowcu Rakowa, to tym razem to on został na lodzie. W niedawnym wywiadzie dla TVP Sport sam Papszun przyznał, że temat reprezentacji „pozostał za nim dwa lata temu” i dziś skupia się w pełni na Rakowie.
Temat Jerzego Brzęczka był także złożony. Tak jak Nawałka, Brzęczek miał okazję prowadzić kadrę Polski. I choć jego praca była oceniana raczej słabo, z perspektywy czasu coraz więcej ekspertów wskazuje kolejne mocne strony jego pracy, takie jak dobre wyniki, choć bez stylu. To Brzęczek zakwalifikował się do EURO 2020 (na który potem nie pojechał).
W ostatnim miesiącu Brzęczek wyrósł na bardzo poważnego kandydata. Spotkał się z Kuleszą, na którym zrobił dobre wrażenie, miał też gotowy sztab szkoleniowy – z Jakubem Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem. Jednak ostatecznie prezes PZPN, już na ostatniej prostej, zrezygnował z tej opcji. Trochę jak dwa lata temu z Papszunem.
Pozostaje jeszcze Jan Urban – obecny trener Górnika Zabrze. Jego nazwisko pojawiało się w gronie kandydatów jeszcze przed oficjalną rezygnacją Probierza. Już po odejściu Fernando Santosa dwa lata temu był postrzegany jako solidna, bezpieczna opcja.
I wszystko wskazuje na to, że to właśnie Jan Urban zostanie nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Według najnowszych doniesień, PZPN miał już dojść do porozumienia z samym zainteresowanym. Oficjalne ogłoszenie ma nastąpić na najbliższej konferencji prasowej – w czwartek, 17 lipca.
Wygląda na to, że tegoroczne selekcjonerskie konklawe dobiega końca. Pozostaje pytanie: czy decyzja Kuleszy się obroni, czy może już jesienią – po pierwszych meczach nowego trenera – znów zaczniemy kolejny odcinek tej telenoweli? Przypomnijmy: najbliższe spotkania kadry odbędą się 4 i 7 września – z Holandią oraz Finlandią.
Łukasz Zimny

