Marcyś, bedący symbolem walki o prawa zwierząt odszedł za tęczowy most

Są takie historie, które na długo zostają w sercu. Marcyś – mały królik, który przeżył niewyobrażalne cierpienie, a mimo wszystko nie stracił zaufania do człowieka – właśnie odszedł.

W lutym jego dramatyczną historią żyła cała Polska. Został znaleziony w Krakowie skatowany i ciężko okaleczony. Przeszedł trudne leczenie, amputację tylnych łapek, rehabilitację, a później znalazł kochający i bezpieczny dom u pani Kasi. Tam miał dostać to, czego wcześniej tak bardzo mu brakowało – miłość, troskę i poczucie bezpieczeństwa.

Niestety jego organizm po raz kolejny został wystawiony na ciężką próbę. Marcyś nagle poczuł się źle. Trafił pod opiekę specjalistów i przeszedł pilną operację pęcherza. Początkowo pojawiła się nadzieja, że wszystko będzie dobrze. Niestety jego maleńkie serduszko nie wytrzymało. Marcyś odszedł za tęczowy most

Marcyś odszedł, ale nie odszedł bez śladu. Pokazał, jak wiele dobra może zrobić człowiek, kiedy zamiast krzywdzić – pomaga. Jego historia poruszyła tysiące osób i przypomniała nam, że każde życie zasługuje na ratunek, troskę i miłość.

Biegaj już szczęśliwy i wolny, maluszku. Na zawsze zostaniesz w naszych sercach. ( zdjecie KTOZ)

Zobacz również: