wtorek, 28 września, 2021

Nowa, droga, narodowa skrzynka mailowa rusza w lipcu

Pół miliarda rocznie. Tyle dostanie Poczta Polska z budżetu, czyli naszych pieniędzy, za… doręczanie e-maili. Narodowa skrzynka staje się faktem, zacznie działać już 1 lipca. Będzie powszechna. I droga.

Narodowa skrzynka e-mail to publiczna platforma, do której dostęp będą mieli wszyscy Polacy. Każdy z obywateli, który złoży stosowny wniosek, otrzyma indywidualny adres e-mail, na który przychodzić będzie korespondencja urzędowa. Co ciekawe, mimo że o sprawie nie mówi się głośno, narodowa skrzynka stanie się faktem już 1 lipca 2021 roku.

Proces podłączania kolejnych instytucji będzie jednak stopniowy, a na pierwszy ogień pójdą ministerstwa, które swoją korespondencję będą przesyłały drogą wyłącznie elektroniczną już od 1 października.

Skoro będzie darmowa, to słono wszyscy za nią zapłacimy

Usługę ma dostarczyć Poczta Polska. Po stronie operatora będzie zapewnienie przepływu wiadomości między urzędami-nadawcami, a obywatelami-odbiorcami. Pojemność skrzynki ma wynieść 1 GB. Aby uzyskać dostęp do państwowego adresu e-mail, trzeba będzie złożyć wniosek o dostęp do adresu doręczeń elektronicznych. Ponadto projekt przewiduje opcję hybrydową dla osób, które komputera nie mają. Zgodnie z założeniami, urząd wyśle dokumenty elektronicznie, a poczta je wydrukuje i dostarczy w formie papierowej do adresata.

Digitalizacja korespondencji między obywatelem, a urzędami ma na celu przyśpieszenie procesów. Szybciej wydawane mają być decyzje. W założeniu do e-skrzynek trafiałaby korespondencja z ZUS, urzędów gmin czy na przykład skarbowych. Obywatele będą mogli odpowiadać urzędnikom w ten sam, elektroniczny, sposób.

Przepisy zakładają, że zarówno firmy, jak i obywatele za korzystanie ze e-skrzynki nie zapłacą. A przynajmniej nie bezpośrednio. Za utrzymanie systemu skrzynek elektronicznych przewidziano dotację z budżetu. I to jaką!

W przypadku publicznej usługi rejestrowanego doręczenia elektronicznego, zwanej dalej „PURDE”, jest to nie więcej niż 3,75 zł plus VAT. Czyli kwota stanowiąca 45 proc. opłaty za najtańszą dziś dostępną przesyłkę poleconą za potwierdzeniem odbioru.

Na maksymalnie 6 zł plus VAT wyceniono dostarczenie w formie hybrydowej, czyli z zastosowaniem opisanego wyżej mechanizmu drukowania dokumentu przez pocztę i dostarczania go w tradycyjnej, papierowej formie. Oczywiście, w przepisach określających działanie narodowych maili użyto sformułowania „nie więcej niż”, jednak nie trudno się domyślić, że stosowane będą maksymalne stawki.

Docelowo z systemu ma korzystać nawet 68 tys. podmiotów publicznych – urzędów, kancelarii i ministerstw.

Czeskie inspiracje rządu

Rząd wskazując na powstanie systemu e-doręczeń, informował, że czerpał inspirację z Republiki Czeskiej. Zapomniano tylko o jednym… Czeski rząd płaci tamtejsze poczcie około 0,46 euro netto za jedną wiadomość. W Polsce będzie to około 1 euro za maila. Dlaczego nasze skrzynki będą takie drogie?

Zgodnie z planami, w pierwszym roku funkcjonowania e-skrzynek, rząd planuje przekazać Poczcie 135,5 mln złotych, jednak wraz z kolejnymi latami te kwoty będą rosły. Zgodnie z szacunkami, w 2025 roku będzie to już ponad pół miliarda złotych.

Jest drogo, bo państwowo. Inaczej tego skomentować nie można. Biorąc pod uwagę, że działające prywatnie firmy, które zajmują się wysyłaniem elektronicznych listów poleconych za swoją usługę żądają złotówki za jeden list!

Za rozporządzeniem o narodowych skrzynkach mailowych stoi Marek Zagórski – sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik rządu do spraw cyberbezpieczeństwa, który właśnie odszedł z rządu. Pod projektem znajduje się także podpis ministra Jacka Sasina.

Zobacz również: