czwartek, 16 września, 2021

Składka zdrowotna dla ryczałtowców? Nie tak miało być, panie premierze!

foto/domena publiczna

Składka zdrowotna dla ryczałtowców może być procentem od stawki ich podatku, a miała być określonym ryczałtem. Przedsiębiorcy nie kryją oburzenia nowym pomysłem rządu. Prace nad Polskim Ładem nazywają chocholim tańcem. Miał być ład, a jest bałagan.

Premier Morawiecki zapewniał, że składka zdrowotna dla przedsiębiorców płacących podatek od przychodów pozostanie ryczałtowa. Dziś składkę oblicza się na podstawie 75 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw z IV kwartału poprzedniego roku. A po zmianach zapowiadanych w Polskim Ładzie byłaby ona naliczana od 100 proc. średniego wynagrodzenia, co spowodowałoby jej podwyżkę o 128 zł miesięcznie.

Tymczassem projekt ustawy podatkowej idzie w całkiem innym kierunku. Według niego ryczałtowcy mieliby zapłacić składkę zdrowotną w wysokości 25 proc. stawki swojego podatku.

Przykładowo: lekarz na ryczałcie, który będzie od przyszłego roku miał obniżony podatek z 17 proc. do 14 proc., zapłaci 3,5 proc. składki od swoich przychodów (ryczałtowcy płacą podatki od swoich przychodów, a nie od dochodów; nie mają oni obowiązku ani potrzeby ewidencjonować ponoszonych kosztów), natomiast księgowa na ryczałcie, która pozostanie na swojej dotychczasowej stawce 17 proc., zapłaci 4,25 proc. składki zdrowotnej.

Przedsiębiorcy są bardzo zaniepokojeni przeciekami medialnymi na temat planowanych zmian w podatkach. Koncepcje w rządzie stale się zmieniają i co gorsze nie są one prawdopodobnie uzgodnione wcześniej w ramach koalicji. Co oznacza ciągłe zmiany, poprawki i poprawki poprawek. 

Zaznacza, że nie wyszliśmy jeszcze z pandemii i nie wiadomo, co nastąpi jesienią, więc zaskakiwanie przedsiębiorców ciągłymi zmianami podatkowymi może być groźne dla gospodarki, gdyż firmy wstrzymują się z inwestycjami. Ten chocholi taniec nie rokuje dobrze. 

Środowiska biznesowe apelowały do premiera Mateusza Morawieckiego, by do końca pandemii nie wprowadzał nieuzgodnionych zmian podatkowych. Dialog rządu powinien odbywać się z organizacjami, które są reprezentatywne dla środowiska biznesu.

Skutek nieprzemyślanych pomysłów podatkowych może być zaskakujący. Chodzi o to, że w czasie pierwszych lockdownów pracownicy byli wypychani z etatów na umowy cywilnoprawne i samozatrudnienie. Podobnie może być teraz z namawianiem przez rząd podatników do przechodzenia na ryczałt, który ma być korzystniejszy od podatku na zasadach ogólnych.

Tezę tą słychać również w Ministerstwie Finansów. Twierdzi ono, że przechodzenie na ryczałt ma być dla większości podatników korzystnym rozwiązaniem. Na tyle korzystnym, że trzeba temu postawić pewną tamę. Chodzi o to, że podatki dla ryczałtowców, których jest w kraju ok. 1,2 mln, mają być progresywne. To oznacza, że najbogatsi zapłacą najwięcej i zmiana sposobu opodatkowania wiele im nie pomoże.

Teza Ministerstwa Finansów brzmi: Nie może być tak, że taką samą składkę zdrowotną zapłaci przedsiębiorca na ryczałcie, który ma przychód w wysokości 50 tys. zł miesięcznie i ten, który ma tylko 5 tys. zł miesięcznie. Teraz walka toczy się o to, by nie zwolnić bogatych ryczałtowców z płacenia wyższych podatków – mówią wprost wysokiej rangi urzędnicy resortu finansów.

Warto zaznaczyć, że żadna koncepcja dotycząca składek zdrowotnych nie jest jeszcze przesądzona, jednak opcja, by wszyscy płacili po równo takie same składki na zdrowie, jest raczej wykluczona.

Podobnie jak pomysł wprowadzenia górnego limitu dla składek zdrowotnych, tak by po przekroczeniu pewnego pułapu przychodów przedsiębiorcy przestawali je płacić.

Tak jest w przypadku składek społecznych. Tyle tylko, że w przypadku składek społecznych ZUS kiedyś musiałby przedsiębiorcom te wysokie składki w postaci bardzo wysokich świadczeń zwrócić, stąd też i limit. Tymczasem składka zdrowotna ma być od przyszłego roku daniną, której nie będzie można już odpisać od podatku.

Przedsiębiorcy, którzy zachęcani są przez premiera Morawieckiego do przechodzenia na ryczałt, zwracają również uwagę, że w razie konieczności uzyskania kredytu w banku, w przypadku ryczałtowców, są z tym poważne problemy. Ryczałtowcy rozliczają się ze swoich przychodów, nie ewidencjonują kosztów prowadzenia działalności. Bankom jest trudno na podstawie tylko deklaracji podatkowej oszacować ich dochód, a co za tym idzie – również i zdolność kredytową.

Zobacz również: