wtorek, 28 września, 2021

Rząd pracuje nad podatkiem od smartfonów

foto/domena publiczna

Rząd będzie pracował nad wprowadzeniem kolejnego podatku – tym razem od smartfonów. Chodzi o opłatę reprograficzną, przez którą wzrosną ceny laptopów, telewizorów oraz właśnie telefonów.

„W tej chwili toczy się na ten temat dyskusja w rządzie. Faktycznie ministerstwo kultury podnosi te argumenty dotyczące pewnej uczciwości wobec twórców, tych osób, których treści są prezentowane później na tych urządzeniach. Nie wykluczam, że faktycznie taka propozycja będzie przedmiotem obrad rządu i wejdzie na agendę sejmową” – powiedział Piotr Müller, rzecznik rządu w wywiadzie dla Radia Plus.

Na ten moment nie ma jeszcze decyzji co do wysokości tej opłaty. Resort kultury twierdzi, że „opłata nie jest podatkiem, bo nie wpływa do budżetu państwa ani samorządów terytorialnych. Przekazywana ma być twórcom, gdyż darmowe odtwarzanie ich utworów zwiększa atrakcyjność i popyt na urządzenia elektroniczne takie jak smartfony, tablety czy laptopy, a jednocześnie zmniejsza wpływy twórców ze sprzedaży swoich utworów. Opłata znacznie poszerza też darmowy dostęp do dóbr kultury. To dzięki niej możliwe jest w pełni legalne darmowe odtwarzanie dla celów prywatnych, rodzinnych czy towarzyskich muzyki, filmów, książek czy obrazów chronionych prawem autorskim” – zaznacza resort.

To zastanawiające, że mimo trwającej epidemii i związanego z nią kryzysu gospodarczego, konieczności używania elektroniki do pracy i nauki, rząd nie ustaje w wymyślaniu nowych podatków ukrytych pod rozmaitymi nazwami. W ciągu ostatniego roku wprowadzono podatek cukrowy, CIT od spółek komandytowych, podatek od deszczu, podatek od serwisów streamingowych, rozpoczęto pobór podatku handlowego, przedstawiono również koncepcję podatku reklamowego – o czy już wielokrotnie pisaliśmy na portalu.

Ustanawianie nowych podatków w obecnych warunkach gospodarczych i epidemicznych jest nieuzasadnione i szkodliwe dla gospodarki. Natomiast wprowadzanie kolejnych danin sektorowych i o wybiórczym charakterze – poza fatalnymi skutkami dla rynku – doprowadzi do większej komplikacji systemu podatkowego – już wystarczająco skomplikowanego.

Jest całkiem oczywiste, że koszt tego podatku zapłacą konsumenci, płacąc więcej za sprzęt elektroniczny. Tym samym, dla wielu osób znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej z uwagi na pandemię, dostępność tego sprzętu znacznie się zmniejszy. A przecież stał się on niezbędny do uczestnictwa w zdalnej edukacji czy pracy. Elektronika sprzedawana w Polsce stanie się jedną z najdroższych w regionie. Niemal pewne jest, że konsumenci zaczną kupować ten sprzęt za granicą.

Osobnym tematem jest sensowność podatku od smartfonów. To byłoby po prostu rozszerzenie katalogu nośników objętych opłatą reprograficzną – przygotowaną i wdrożoną w „analogowych czasach”, kompletnie nieprzystającą do dnia dzisiejszego, do rzeczywistości cyfrowej, stale rosnącej popularności serwisów streamingowych.

Jest jeszcze jeden aspekt całej tej historii – chyba najciekawszy. „Wpływy z tytułu tejże opłaty zasilają budżety organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i mają stanowić rekompensatę za straty ponoszone przez twórców z tytułu nielegalnego kopiowania ich dzieł – czytamy w propozycji resortu. Problem polega na tym, że ZAiKS jest stowarzyszeniem osób fizycznych – czyli PRYWATNĄ organizacją. To nie jest instytucja państwowa. 

KLB

Zobacz również: