poniedziałek, 15 sierpnia, 2022

Jak Pruszcz stał w korku 400 lat temu

Od lat kombinujemy w miesiącach letnich, jak by tu nie utknąć w korkach, powodowanych przez masy turystów, ciągnące w kierunku Gdańska i dalej. 399 lat temu Pruszcz przytkało w nie mniejszym stopniu.

1 lipca 1623 roku, od strony Tczewa, ciągnęła przez Pruszcz do Gdańska kolumna, która musiała na dobre zablokować wszelki ruch do i z naszego miasta. Ale była to kolumna wyjątkowa. Tego dnia, w drodze z Tczewa do Gdańska przejechał przez Pruszcz nikt inny, jak król Zygmunt III Waza, któremu towarzyszyła jego czcigodna małżonka Konstancja. Ale nie tylko małżonka stanowiła o randze wizyty. W orszaku znalazło się miejsce także dla księcia Władysława oraz księżniczki Anny Katarzyny Konstancji.

Pruszcz stanowić musiał coś w rodzaju powitalnego przedpola. Na powitanie króla do Pruszcza udało się z Gdańska dwóch rajców i trzy kompanie kawalerzystów, którzy oczekiwali króla Zygmunta przy akompaniamencie werblistów i trębaczy. Orszak przejeżdżający tego dnia przez Pruszcz musiał się rozciągać na całej długości wsi. Składał się on bowiem, według Reinholda Curicke z:

– kawalerii miejskiej

– rajtara królewskiego

– 29 otwartych wozów węgierskich

– 45 karet z sześciokonnym zaprzęgiem

– karety księcia Władysława

– rajców miejskich

– karety królewskiej, która zabezpieczana była po bokach przez hajduków królewskich z dwoma lotnymi chorągwiami

– niezliczonych jeźdźców polskich

– 14! karet z damami dworu.

Zygmunt III lubił pompę, a jego orszaki stały się motywem do wielu ilustracji. Nie posiadamy ilustracji z wjazdu do Gdańska, ale ta z wjazdu Zygmunta III do Krakowa oddaje z pewnością atmosferę i rozmach „eventu”.

foto/info/Dawny Pruszcz Dom Wiedemanna Krótka 6