piątek, 23 lutego, 2024

Pancerna zabawka w Muzeum II Wojny Światowej

W przeciwieństwie do Poznania, Warszawy, czy nawet Kołobrzegu, w Trójmieście nie mamy zbyt wielu okazji, aby zobaczyć zabytkowy czołg. Jest ich zaledwie kilka. Ostatnio pojawił się kolejny, poniekąd bardzo ciekawy.

Stojący samotnie na pomniku T34 porucznika Miazgi, który rok po zakończeniu wojny zastąpił we Wrzeszczu sowieckiego Shermana, to jedyny obecnie pojazd pancerny, który możemy zobaczyć w trójmiejskim plenerze. Dawno temu zniknął z Oliwy powojenny T 34, należący niegdyś do klubu płetwonurków Rekin. Wojenny T34 stojący niegdyś na Westerplatte, pojechał w Polskę. Podobny los spotkał kolejnego, służącego za pomnik przy Targu Rakowym.

Dwa pancerne kolosy – właśnie T 34 i Shermana możemy zobaczyć w podziemiach Muzeum II Wojny Światowej. W grudniu dołączył do nich bardzo ciekawy czołg – miniaturka. Na poziomie kas, w ramach cyklu „Wejście w historię”, zaprezentowano replikę polskiego lekkiego czołgu rozpoznawczego TKS. Prezentowana wersja tankietki uzbrojona jest w ciężki karabin maszynowy wz. 25 Hotchkiss. Niewielka liczba tych czołgów, została również przezbrojona w najcięższe karabiny maszynowe wz. 38 FK-A. Tankietki znajdowały się na wyposażeniu Samodzielnych Kompanii Czołgów Rozpoznawczych, przydzielanych do poszczególnych dywizji piechoty, szwadronów czołgów rozpoznawczych wchodzących w skład dywizjonów pancernych, funkcjonujących w brygadach kawalerii oraz jednostkach zmotoryzowanych 10 Brygady Kawalerii i Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej.

Oprócz Wojska Polskiego użytkownikiem tankietek TK-S była Estonia, która zakupiła w 1935 r. sześć takich pojazdów. W 1939 r. pewna liczba tankietek została przejęta przez armię niemiecką oraz sowiecką, gdzie były wykorzystywane jako ciągniki artyleryjskie. Po kilkudziesięciu latach kilka z nich powróciło do Polski, aby po odbudowie stać się podstawą do stworzenia prezentowanej w muzeum kopii.

Foto: Michalina Wojdat.